ZA
Lecimy.
Przemieszczamy się w nadprzestrzeni.
Mamy w ładowni kota, Wielki Kanion,
kilka krystalicznie czystych postaci, idei,
parę książek.
Załadowaliśmy to, co uznaliśmy
za najlepsze.
Sporo tego
do rozważenia po drodze.
Do rozwiezienia po wszechświecie.
*
Demony, niestety,
transportujemy również.
Musimy.
One lecą z nami,
czy tego chcemy, czy nie.
Wszystko, co najgorsze zawsze samo
troszczy się o siebie, zagnieżdża
bez pytania, jest pasażerem na gapę,
obcym, zadekowanym na podpokładzie.
Takie jest życie.
Taka jest specyfika podróżowania.
Taka jest zasada
gry.
Z czytelnikiem.
I w ogóle.
*
Za nami, przed nami
kilka, kilkanaście, kilkaset
lat świetlnych, wierszy.
Kto wie, co może się zdarzyć.
W razie awarii, rzecz jasna,
skoczymy na ratunek.
Postaramy się ocalić istnienie –
zaklęte w kocie, geologicznym cudzie,
sylwetce, pojęciu,
w cennym przedmiocie.
Postaramy się oddać życie
za to, co uznaliśmy za najwartościowsze.
*
Obyśmy tylko w krytycznym momencie
nie zdecydowali się na nieopatrzny
skok.
Obyśmy tylko nie wyskoczyli w próżnię.