WYJŚCIE

Jak wybrnąć z leśne­go labi­ryn­tu?

Czy ist­nie­je wyj­ście z ogro­du
o roz­wi­dla­ją­cych się ścież­kach,
w któ­rym się zgu­bi­łeś,
któ­ry błą­dzi sam w sobie?

Tak i nie.

Tu jest wyj­ście, wła­śnie
czy­tasz o nim, widzisz je.
Nie ma go nigdzie,
nigdy go nie znaj­dziesz.

Ten wiersz jest jedy­nym wyj­ściem.
Ten wiersz nie jest żad­nym roz­wią­za­niem.

Nigdy cię tu nie było, nawet nie wsze­dłeś.
Wsze­dłeś i nigdy się stąd nie wydo­sta­niesz.

Wszyst­kie ele­men­ty zna­la­zły się w super­po­zy­cji,
sta­ły się uwię­zio­ny­mi w pudeł­kach kota­mi,
ocze­ku­ją na badaw­cze spoj­rze­nie,
są goto­we wejść w inte­rak­cję.

Trwa­ją, cho­ciaż nie ist­nie­ją.

Dotar­łeś do gra­nic para­dok­su.

Jesteś panem życia i śmier­ci wie­lu
nie­oswo­jo­nych kotów.

Eks­pe­ry­men­tuj.
Decy­duj.
Sto­isz na progu.