WŁAŚCIWIE

I.

Ludz­ka klat­ka pier­sio­wa.
Miej­sce jak każ­de inne.

Wła­ści­wie.

Ale tyl­ko pozor­nie.

Bo dla kota zupeł­nie
wyjąt­ko­we.

Dla kota
naj-
wła­ściw­sze.

Tho­rax jest
cie­plej­szy,
bar­dziej ryt­micz­ny,
lepiej napo­wie­trzo­ny.

Niż inne
obsza­ry.

Umoż­li­wia zbli­że­nie.
Uru­cha­mia woka­li­za­cję.

Istot­nie.

To tu
Zuzan­na
kil­ka razy dzien­nie
gniaz­du­je.

Ale zawsze
prze­lot­nie.

II.

Aby wejść do kocie­go leża,
musi wleźć
na gniaz­du­ją­ce­go w fote­lu
czło­wie­ka.

Nie ma inne­go
wyj­ścia.

Nie

ma.

To wyma­ga zawie­sze­nia mecha­ni­zmów,
zane­go­wa­nia instynk­tów,
odrzu­ce­nia nie­wia­ry.

Ależ trud­no, bar­dzo, bar­dzo
trud­no.

Się prze­kra­cza próg,
prze­ła­mu­je strach przed wszyst­kim,
co nie jest strau­ma­ty­zo­wa­ną,
arcy­pło­chli­wą Zuzan­ną.

To bole­sne, chy­ba
naj­bo­le­śniej­sze.

Bo ozna­cza zde­rze­nie.

Potrze­by ist­nie­nia
z potrze­bą zaist­nie­nia.

Potrze­by kocie­go ser­ca
z potrze­bą zra­nio­ne­go
zwie­rzę­cia.

Pier­wot­nej potrze­by mru­cze­nia
z pier­wot­ną potrze­bą prze­trwa­nia.

Bo nasu­wa kło­po­tli­we pyta­nie.

Jak dotknąć i nie
znik­nąć?