PRZEJŚCIE
Pierwszy
Ostatni
Poeta
Stary wazon
Prośba
Wyznanie
Kuchnia
Baśń o młynkach
Ulica
Wspomnienie z Lipska
Katalog
Opowieść orientalna
Piosenka wiosenna
W parku
Oceanarium
Psy i koty
Studium
Bird
Babcia
Helena
Antybożec
Baśń dla Irminy
Porównanie homeryckie
Zstąpujący robotnicy
Który idziesz
Rano
Pojmowanie
L.A.Woman
Poszukiwania
Chwile
Galeria
Grafiki Gielniaka
Dialog
Nazca
Vivian
Lois
Anons
Dziennik pokładowy
SMS
RPG
Cykl
Pejzaż
Raport
Jest
Ekonomia humanistyki
Tlen
Manuskrypt
Casus extremus
Przedmioty
Płaskoziemcy
Wykład
Ono
Nie ma
Psalm buntowniczy
List
Style odbioru
Wiedz
Nic więcej
Mów do nas
Przejęcie
WIEDZ
I.
Bombowiec strategiczny
z uzbrojonym tobą na pokładzie
krąży drapieżnie nad bilionem potencjalnych celów
naraz.
Grendalu i Fafnirze
w jednej osobie.
Widzę cię tak ostro, wyraźnie, znam cię
aż nadto dobrze, znałem cię, zanim jeszcze
zjawiłeś się w tej dziczy.
Nim upodliłeś i zarżnąłeś
pierwszą ofiarę.
Wiem, o czym myślisz, śnisz, przenikam twoje sny. Śnisz
o charyzmie Lewiatana, chwale T‑Rexa.
Posiadasz talizman z kła orki,
sztuczny ząb z karabinowej łuski,
ukradziony z muzeum
oszczep z paleolitu.
W biały dzień spacerujesz po ulicy
w szłomie grozy.
II.
Na widok twej kanciastej czaszki
mdleją dzieci i padają trupem koty.
Sam siebie zaliczasz do Zakonu Pożeraczy.
Gdybyś mógł, gdybyś tylko miał
licencję na nieograniczone pożeranie,
pożarłbyś wszystkie niezamieszkałe planety,
a nawet Ziemię, własną matkę.
Mówisz, że jesteś, czym jesteś:
panterą, hieną, kojotem, kajmanem.
A potem, milcząc –
szukasz mnie rysim wzrokiem.
III.
Mój umiłowany sikario,
to prawda.
Nie jesteś pisklęciem ani sarną, jesteś
dymiącą górą, ucieleśnioną erupcją,
wzbogaconym strachem zamkniętym w Car-Bombie,
wibrującą kulą o ładunku
przekraczającym wszelkie pojęcie.
Jesteś śmiercią, niszczycielem światów,
siłą, o której nie śniło żadne Los Alamos.
Cóż może się równać z twoją najsłabszą bodaj
łańcuchową reakcją?
IV.
I takim właśnie wilkiem masz być.
Takiego smoka całym moim sercem
chcę.
Twoje rogi i tytanowe łuski
gwarantują powodzenie misji.
Bo ty, mój ty ułomny, napiętnowany,
zostałeś przeznaczony do wielkości
innego rodzaju, innego rzędu.
Otrzymałeś zaproszenie do innego wymiaru.
Żyjesz, to znaczy dyszysz żądzą mordu,
dla jednej, jedynej chwili, która może
już na zawsze
uczynić cię potężniejszym od każdego
Fat Mana,
Grendala, Fafnira,
Lewiatana, T‑Rexa.
V.
I takim też cię uczyni.
Wiedz, że to jest moja
Najświętsza Obietnica.
Jeśli raz, raz jeden tylko,
w odludnym miejscu, w asyście kropel potu i ciężkiej ciszy,
z własnej nieprzymuszonej woli, wbrew obezwładniającej żądzy,
w ostatniej możliwej milisekundzie
cofniesz znad gardła pisklęcia, sarny
drżący pazur zagłady…
Wtedy, o, wtedy,
mój czarny synu,
powiadam ci,
zapewniam cię uroczyście –
najwynioślejsze nieba upadną przed tobą na twarz,
wody wyjących oceanów ukorzą się przed tobą w prochu milczenia,
pokornie klękną przed tobą wszystkie kamienie, a ogień,
przedwieczny-bóg-ogień-twórca-światów
na wieki wieków
zamieszka w tobie.
Tak rzecze moja księga.
Tak mówię ja, twój dobry
Pan.