TYLKO
Ja za młodu niemało świata objechałem:
Byłem w Piotrkowie, w Dubnie, to za trybunałem
Jadąc jako palestrant, to własne sprawy
Forytując, jeździłem nawet do Warszawy.
*
Ja, panie Sędzio, byłem nieco dalej.
Opuszczałem Polskę.
Lwów, Berlin, Wiedeń, Praga,
Paryż, Madryt, Londyn, Budapeszt.
Tyle świata objechałem.
Trochę więcej.
Niewiele.
*
Nie dotarłem do Peru.
Nie postawiłem stopy na Machu Picchu.
Żałuję.
Zobaczyć Starą Górę!
Umieścić ją w sobie.
Znieść z niej siebie,
obarczonego miastem-cudem,
Cuzco, Urubambą.
A potem móc wywołać, wyświetlić
w każdej chwili krajobraz andyjski,
mieć go zawsze
na wyciągnięcie myśli.
I żyć.
Pośród widm, ech, traw, lam, mgieł, kamieni.
W zawrotnej przeszłości.
Na poziomie wywyższonej świadomości.
Na wierzchołku inkaskich wspomnień.
*
Gdziekolwiek nie byłem,
wszędzie czułem się tak samo.
Obco.
W odległych stronach dźwigałem siebie.
Przytłaczała mnie moja własna małość.
Nie było to przyjemne doświadczenie.
Minęły lata, nim wchłonąłem tamte przestrzenie.
Nim zamieszkały we mnie
małe stolice,
miniaturowe kraje,
mikroskopijne pejzaże.
*
Gdybym tylko jeszcze nosił w sobie
tę
Starą Górę…