TEMALACATL

Zosta­łem wzię­ty w bitwie.
Nazna­czył mnie dzień.

Rze­kłeś.

Pierw­szy świat pożar­ły bestie.
Dru­gi świat zdmuch­nął wiatr.
Trze­ci świat stra­wił ogień.
Czwar­ty świat uto­nął w wodzie.

Rze­kłem.

Nasz świat łak­nie krwi.

Bóg brzy­dzi się ser­ca­mi tchó­rzy.
Kapła­ni nie noszą skór kobiet.
Dzie­ci nie są ludź­mi.

Spójrz mi w oczy.

Zosta­niesz wywyż­szo­ny.

Nie zaznasz gło­du, bólu,
wsty­du, nie­ulę­kły wro­gu.

Rze­kłem.

Gdy nadej­dzie pora, nało­ży­my
na cie­bie bar­wy, pió­ra, sza­ty,
wyuczy­my cię ostat­niej pie­śni,
uwią­że­my do kamie­nia,
uzbro­imy w oręż z drew­na.

Spoj­rzysz w nasze oczy.

Wal­ka będzie krót­ka, nie­rów­na,
bole­sna, ale nie hanieb­na.

Rze­kłem.

Zakłu­je­my cię z sza­cun­kiem,
wyrwie­my ci ser­ce,

patrz na mnie,

zedrze­my z cie­bie skó­rę,
zje­my two­je mię­śnie,
kamień wypi­je two­ją krew.

Zamie­ni­my cię w koli­bra.

Rze­kłem.

To two­ja ścież­ka.
Ścież­ka wojow­ni­ka.
Popro­wa­dzi­my cię na spo­tka­nie
ze słoń­cem.

Patrzę ci w oczy.

Widzę cię.
Rze­kłeś.