SZTUKA

Zdu­mie­wa­li się jego nauką,
uczył ich bowiem jak ten, któ­ry
ma wła­dzę, a nie jak ucze­ni
w Piśmie.

*

Byłem sie­dem­na­sto­let­nim prze­stęp­cą.
Ojciec przy­je­chał, by ode­brać mnie
z aresz­tu.

W dro­dze powrot­nej mil­czał.

Gdy dojeż­dża­li­śmy już do domu,
zje­chał na pobo­cze i zatrzy­mał auto.

Synu, co powie­my mat­ce?

To jed­no pro­ste pyta­nie
odmie­ni­ło moje życie.

Żaden egzor­cyzm nie uczy­nił­by tego,
co uczy­ni­ły te sło­wa, sło­wa
moje­go taty, ate­isty.

Te pro­ste sło­wa, wypo­wie­dzia­ne
cicho, z miło­ścią, z mocą,
sta­ły się moją dro­gą.

*

Jeśli nie zado­wa­la cię rola sofi­sty,
reto­ra, spraw­ne­go lite­ra­ta,
jeśli marzysz o tym, by prze­ma­wiać
z nie­wy­obra­żal­ną mocą, musisz
naj­pierw stwo­rzyć czło­wie­ka.

Powo­łaj do życia męż­czy­znę i nie­wia­stę.

Ofia­ruj swo­im dzie­ciom nie­bo i zie­mię,
daj im ziar­na, owo­ce, zwie­rzę­ta,
życio­daj­ną wodę, nio­są­ce radość słoń­ce,
wol­ność, wol­ną wolę,
naucz je samo­dziel­nie myśleć,
naucz je mie­rzyć się z rze­czy­wi­sto­ścią.

Jeśli stwo­rzo­ny przez cie­bie czło­wiek
uwie­rzy, że ist­nie­jesz, jeśli obda­rzy cię
sza­cun­kiem, jeśli doj­dzie do prze­ko­na­nia,
że jesteś naj­tward­szym fun­da­men­tem,
argu­men­tem prze­ciw­ko nico­ści, ska­łą,
wów­czas prze­ko­nasz się, że jesteś zdol­ny
prze­ma­wiać z mocą.

I będziesz mógł upra­wiać sztu­kę sło­wa.

Nie jak ucze­ni w piśmie.
Ale jak ten, któ­ry ma władzę.