ŚWIATŁA

W świe­tle dzie­jów moż­na
świa­do­mie.

Z więk­szą, ale.

Tra­fię,
ja tra­fię.

Ja to oświe­tlę.

Wiem, że ani Bóg, ani
kul­tu­ra, ani inte­li­gen­cja.

To już nie dzia­ła.
Nie oświe­tla.

Tyl­ko ja jesz­cze jakoś
oświe­tlam.

Otwie­ra­my Księ­gę.

Spójrz­cie, to Dan­tej­skie świa­tła.
Takie lite­rac­kie efek­ty stro­bo­sko­po­we.
Dys­ko­te­ko­we bły­ski,
tyl­ko jesz­cze lep­sze.

*

W głę­bo­kiej i jasnej isto­cie
wyso­kie­go świa­tła zja­wi­ły mi się trzy krę­gi
trzech barw i jed­ne­go obwo­du,

i jeden dru­gie­go jak tęcza tęczy
zda­wał się odbi­ciem, a trze­ci zda­wał się ogniem,
któ­ry pierw­szym i dru­gim na rów­ni się syci.

*

Posłu­chaj­cie, trze­cia część Kome­dii
zro­bi wam to, cze­go wam nie zro­bi
naj­czyst­sza ecsta­sy.

Wie­cie, czym jest Raj?
To nie­biań­ski softwa­re
bez czyść­co­we­go hardware’u
i pie­kiel­nych wiru­sów.

Kosmicz­na koka.
Cyber­pun­ko­wa hera.

Super bez
ego i
id.

Lewi­tu­ją­ca nad­bu­do­wa.

Über bez
men­scha.

Wiel­ki Wybuch.
Ale per­ma­nent­ny.

Inter­net.
Ale bar­dziej odje­cha­ny.

*

Oświe­tlał, oświe­cał,
błysz­czał Umber­to.
Bez wąt­pie­nia Eco.

Kosmi­ta-pro­mie­nio­twór­ca.
Cyber­mi­styk semiotyki.