BRZEG
Nuty
Quendi
Περὶ ποιητικῆς
Przestrzeń
Waterboarding
Dłonie
R+
Purgatorio
Memento
Światła
Room
Cięcie
Test
Roy
Temalacatl
III
Sąd
Monolog
Głód
Archeony
Infiltrator
Pułapki
Równowaga
جبل مرة
Zakład
Wariant /
Przypadki
Niestety
My
Carlo
Właściwie
Zdjęcie
Dragon
Annales
Zarys
Sybil
Meandry
Pan
Moi
Późno
Pracownia
Proces
Skowyt
Zatoka
Dlatego
Liryka
Uluru
Niechcenie
Ogniwo
To
Misja
Animot
Gospodarka
Dyada
Cesarz
Traktat
Codex
Apelacja
שבע
[…]
MEANDRY
Spędza dni sama ze sobą.
Najpierw telefon, potem joga
i eksplozja słońca o piątej – tak piękna,
że żadne zdjęcie nie odda
tego widoku.
Uczy się miłości.
Najtrudniejszej.
Tej do samej siebie.
Żeby zająć czymś głowę,
chodzę jeździć konno.
Wkurza mnie, że mój koń
ma mnie gdzieś
i słucha tylko swojego trenera,
chociaż kłuję go piętami,
ile wlezie.
Spaceruje w pobliżu ognisk,
pływa, zbiera na plaży
gładkie jak jedwab muszelki.
Wieczorami miewa ochotę
na meksykańskie wino i taniec.
Nie waha się tańczyć
na oczach świata
w brudnej koszuli nocnej
i robić demakijażu
poślinionymi palcami.
Śpię z Rogerem i Henrym.
To moje misie.
Śnię, że Miley Cyrus
pokazuje mi
swoje nowe buty.
Ma ponad czterdzieści lat,
a wciąż zbiera rzeczy z Hello Kitty.
Czasem udaję, że mam pięć lat
i poślubiłam samą siebie.
Czasem przeklinam paparazzich
i wszystkie głupie suki, które
wypominają mi cellulit.
Raz zacytowała Cummingsa.
Kto zwraca uwagę na składnię rzeczy,
nie zrozumie cię nigdy.
Xila Maria River Red.
Cztery tysiące postów.
Czterdzieści dwa miliony
obserwujących.
Artystka.
Mama.
Uduchowiona,
początkująca
kucharka.
Modli się każdego dnia
i z lubością eksponuje
łonowe tatuaże.
Nie ma niczego wspanialszego
niż piękno tajemniczej destrukcji.
Tak twierdzi.
Gdy ból staje się tak silny,
że aż zaczyna sprawiać przyjemność,
czuję, że to etap
uzdrawiającego procesu.
Tak uważa.
Najbardziej lubię teraz grzebać w szufladach.
Namalowałam na ścianie naprawdę
fajną tropikalną palmę z ptakiem w gnieździe.
Jestem na dwieście dziewiętnastej stronie
ciekawej książki.
Obejrzałam straszny film i trochę się posikałam,
gdy pojawiła się ta czarna postać.
Kupiłam Śnieżce lampę w kolorze
pudrowego różu do jej psiego pokoju.
Podoba mi się to, że przy delikatnym oświetleniu
skóra wygląda na wilgotną.
To takie dziwne.
*
Nie płacz, o, Pani, przysięgam
na wszystkie sztuczne kwiaty i
poziomkowe gumy do żucia
całego świata.
To prawda.
Życie nie jest akapitem.
Ono może.
Być
może nieskładne.
Nieokiełznane, dziwnie bezkształtne
jak wiosna jesienią przelotnie zmyślona
dla zabicia nudy, dla czczej zabawy,
z pierwotnej tęsknoty,
najniebezpieczniej
piękne.