RAPORT

I.


Gro­mo­wład­ny Ojcze, zgod­nie z usta­le­nia­mi nie­zwłocz­nie prze­sy­łam trans­kryp­cję pod­słu­cha­nej przez nasze służ­by roz­mo­wy na naj­wyż­szym szcze­blu wro­gie­go pan­te­onu. Nie­ste­ty, pozy­ska­ny zapis kon­wer­sa­cji tyra­na Pół­no­cy z arcysz­pie­giem tej­że jest nie­kom­plet­ny, w związ­ku z czym nadal nie może­my być nicze­go pew­ni. Jeste­śmy świa­do­mi, że zawie­dli­śmy. Bije­my się w pier­si, łaska­wy Panie.

A oto rze­czo­na trans­kryp­cja.

II.

– powró­ci­łeś odmień­cze – łaska­wy panie – tyl­ko bez tych two­ich żało­snych żar­tów wiesz że jedy­nie wzma­ga­ją mój wstręt docie­bie – jak sobie życzysz bra­cie – czy nie wyra­zi­łem się wystar­cza­ją­co jasno – trud­no było­by jaśniej – no więc – odby­łem wia­do­me spo­tka­nie i zgod­nie z pla­nem pozy­ska­łem inte­re­su­ją­ce nas tajem­ni­ce – mnie – tak oczy­wi­ście inte­re­su­ją­ce cię tajem­ni­ce – pro­szę pro­szę impo­nu­ją­ce ope­ra­cyj­ne osią­gnie­cie jeste­śmy pod wra­że­niem – plu­la­ris maie­sta­tis hm my to zna­czy ja rów­nież jestem pod wra­że­niem ale sko­ro tak sta­wiasz spra­wę zakła­dam że wszyst­ko już od daw­na jest dla cie­bie naj­zu­peł­niej oczy­wi­ste – nie pogry­waj ze mną szczwa­ny lisie wiesz dobrze mój ty bra­cie kam­ra­cie po co tu jesteś – lubisz przy­glą­dać się cier­pie­niu – owszem i dla­te­go będziesz się wił i śli­nił ale wyśpie­wasz praw­dę całą praw­dę i tyl­ko praw­dę a boska powie­ka jedy­ne­go moje­go oka nawet przy tym nie drgnie – to bole­sne to wbrew natu­rze – a czy to kur­wi synu co uczy­nisz memu dziec­ku umi­ło­wa­ne­mu przez wszyst­kich nawet przez cie­bie szu­braw­cze nie będzie bole­sne i to nie tyl­ko dla mnie czyż nie oba­li to usta­lo­ne­go porząd­ku co mówię czyż nie obró­ci to w proch całe­go świa­ta możesz nie odpo­wia­dać to pyta­nia reto­rycz­ne – nie domy­ślił­bym się – stą­pasz łaskaw­co po kru­chym lodzie – przy każ­dym naszym spo­tka­niu wycią­gasz to dzie­cię któ­re w isto­cie szcze­rze kocham i ten apo­ka­lip­tycz­ny koniec – i – to nie są fak­ty jedy­nie poten­cje czyż­byś rze­czy­wi­ście zakła­dał – ja wiem gadzi języ­ku nie muszę przy­pusz­czać nicze­go zakła­dać wiem a wie­dzę tę opła­ci­łem wła­snym okiem za któ­rym zresz­tą po co i komu ja to mówię – ale – żad­ne­go ale czy nie wyczu­wasz że atmos­fe­ra zgęst­nia­ła szko­da mi moich maje­sta­tycz­nych runów któ­ry­mi do cie­bie mówię gra wstęp­na wła­śnie dobie­gła koń­ca roz­po­czy­nam moją słod­ką wery­fi­ka­cję spra­woz­da­nie pro­szę –

[Ta część roz­mo­wy z nie­wia­do­mych przy­czyn nie zosta­ła, nie­ste­ty, zare­je­stro­wa­na.]

– to wszyst­ko – tak – nie uda­waj Gre­ka o uśmiech­ną­łeś się a więc nadal potra­fisz doce­nić żart nawet gdy kwi­czysz pod prę­gie­rzem pytam czy to wszyst­ko co masz mi do powie­dze­nia – wła­ści­wie to powi­nie­nem dodać coś jesz­cze – wiem mój ty far­bo­wa­ny Gre­ku od sied­miu bole­ści prze­mil­cza­łeś naj­cie­kaw­szą infor­ma­cję o wro­gim pan­te­onie czyż­by to był twój as o znów się uśmie­chasz czyż­by to był powia­dam twój as w ręka­wie – nie ale – nie mar­nuj moje­go cza­su – ale – wyśpie­waj wszyst­ko co już i tak wiem musisz to zro­bić tak czy ina­czej prę­dzej koniec zbli­ża się nie­ubła­ga­nie – to stwier­dze­nie dziw­nie dwu­znacz­ne – nie łaj­da­ku szu­mo­wi­no kana­lio pod­le­cu to stwier­dze­nie wie­lo­znacz­ne nawet nie wiesz jak bar­dzo wie­lo­znacz­ne ozna­cza ono rów­nież że zaraz cię odpra­wię a nie chciał­byś uwierz mi bym znów odpra­wił cię z kwit­kiem – o nie nie łaska­wy to zna­czy powie­dzieć rzec chcia­łem jed­no­oki wie­rzę i zaraz przy­stą­pię sęk w tym zapew­niam że nie jestem pewien czy – ależ nie fra­suj się bra­cie zdzier­żysz musisz zdzier­żyć ja rów­nież cię zapew­niam przed tobą ogrom­ne zada­nie nie pamię­tasz zamor­du­jesz moje­go umi­ło­wa­ne­go syna któż inny mógł­by tego doko­nać a więc dzi­siaj psie na pew­no jesz­cze nie sczeź­niesz – prze­cho­dząc więc do sed­na – no wresz­cie odmień­cze –

[Ta część roz­mo­wy, rów­nież z nie­wia­do­mych przy­czyn, zosta­ła zre­je­stro­wa­na tyl­ko w for­mie szcząt­ko­wej. Dys­po­nu­je­my tu jedy­nie dwie­ma krót­ki­mi kwe­stia­mi, któ­re zamknę­ły kon­wer­sa­cję: 1. „boska eks­ce­len­cjo” oraz 2. „precz”.]

III.

Zagad­ką pozo­sta­je dla nas to, dla­cze­go aku­rat w tym przy­pad­ku zawio­dły nasze – sku­tecz­ne do tej pory – służ­by i meto­dy. Pod­ję­li­śmy już odpo­wied­nie kro­ki, aby udo­sko­na­lić ułom­ne, jak się oka­zu­je, mecha­ni­zmy. Nie prze­sta­je­my, co oczy­wi­ste, infil­tro­wać wro­gie­go nam pan­te­onu i zapew­ne już wkrót­ce, zgod­nie z Two­ją wolą, Panie, odkry­je­my naj­skryt­szą tajem­ni­cę Pół­no­cy. To zna­czy usta­li­my, czy O. rze­czy­wi­ście jest w posia­da­niu naj­skryt­szej tajem­ni­cy Połu­dnia, czy też, co wiel­ce praw­do­po­dob­ne, pro­wa­dzi jedy­nie dez­in­for­ma­cyj­ną grę i do spół­ki z L. chce nas wywieść w pole.

Raz jesz­cze pro­szę o wyba­cze­nie, że tym razem nie zdo­ła­li­śmy sta­nąć na wyso­ko­ści zada­nia i nie speł­ni­li­śmy pokła­da­nych w nas nadziei.

Uni­żo­ny słu­ga, skrzy­dło­no­gi as (sic!)
wywia­du, któ­ry, świa­dom poraż­ki,
odda­je się do dys­po­zy­cji
Waszej Gro­mo­wład­nej Mości,
ocze­ku­jąc dymi­sji lub łaski,
H.