WYJŚCIE
Tragic Vodka
Game Over
Wushu
Ex
BWV 988
Chanson de geste
Ateleia
Rekord
Nails
Palimpsest
Tata
Dobrostan
Kaspar
Influence
Kane
15%
CEO
Allāhu akbar
Alarm
Homilia
Fuzja
Blender
Chill
FLAC
Don’t Try
Skok
Ivett
Exodus
Kronos
Marina
Patrol
Diagnoza
Destroying Made in Heaven
Patchwork
Buntowszczik
Quapaq hucha
Nasłuch
Spektrum
Escape Room
Apokryf
Odźwierny
Aspekty
Wojtek
Dedalus
Splot
Flow
Airbus
Katakumby
Montaż
Tour de force
Plany
49
Ex libris
Sgraffito
Truck
Black and White
Stream
Peregrynacja
Cul-de-sac
Powrót
TOUR DE FORCE
I.
Operacja Rainbow Serpent, która rozpoczęła się cztery dni temu, demonstruje potęgę naszej armii.
Celem manewrów jest nie tylko demonstracja siły i gotowości bojowej, ale także testowanie integracji najnowszych technologii w realnych scenariuszach taktycznych. Dowództwo podkreśla, że takie ćwiczenia są kluczowe dla utrzymania przewagi strategicznej na współczesnym polu walki.
Po spokojnych wodach oceanu majestatycznie sunie TDF Leviathan, największy lotniskowiec świata, mierzący ponad trzysta pięćdziesiąt metrów długości i osiemdziesiąt metrów szerokości, bestia o wyporności dwustu pięćdziesięciu tysięcy ton i napędzie termojądrowym. To monstrualna machina wojenna, wyposażona w siedemdziesiąt pięć samolotów. Może obsługiwać nawet do dwustu czterdziestu misji bojowych na dobę. Pokład owej wcielonej apokalipsy tętni życiem. Zaawansowane drony bojowe najnowszej generacji są przygotowywane do startu. Widać je właśnie na zbliżeniu.
Nad nami przelatują eskadry myśliwców Marduk X oraz Anhur, zdolnych do rozwijania prędkości naddźwiękowych. Ich atutem są udoskonalone systemy stealth. W oddali dostrzegamy futurystyczną sylwetkę bombowca Garuda, symbolizującego przyszłość lotnictwa.
Trudno nie zauważyć, że naszemu helikopterowi towarzyszą drony bojowe Wraith Y. Posiadają zaawansowane systemy obserwacyjne i potrafią atakować cele naziemne z wyjątkową dokładnością. Ich obecność podkreśla rosnącą rolę bezzałogowych maszyn w nowoczesnych konfliktach zbrojnych.
Kluczowym elementem tych manewrów są, rzecz jasna, systemy radarowe, zapewniające kontrolę przestrzeni powietrznej i morskiej wokół poszczególnych grup. Absolutną nowością natomiast jest tu wykorzystanie sieci wojskowych satelitów komunikacyjnych Alfa Anansi, które gwarantują niezawodną łączność między jednostkami nawet w najtrudniejszych warunkach.
W głębinach oceanu, gdzieś pod nami, operują okręty podwodne, jednostki klasy Kraken, takie jak legendarny Abyss Ω, uzbrojone w torpedy Overlord. To nuklearni, bezszelestni zabójcy. Nasze atomowe łodzie są najcichsze na świecie i przygotowane do natychmiastowej reakcji na każde zagrożenie.
Nie dalej jak wczoraj na tym właśnie akwenie przeprowadzono testy broni hipersonicznej, z której armia jest szczególnie dumna. Pociski Fenrir, zdolne do osiągania prędkości przekraczającej pięć machów, stanowią przełom w dziedzinie uzbrojenia, oferując niespotykaną dotąd szybkość reakcji i stwarzając przeciwnikowi niezwykłe trudności w zakresie przechwytywania.
Manewrującej floty strzeże system obrony przeciwrakietowej Z3 Tulugaak. Wykrywa i neutralizuje nadlatujące pociski z precyzją iście chirurgiczną.
Koordynacja tak złożonego przedsięwzięcia wymagała zaangażowania licznych specjalistów. Sztab dowódców dokładnie zaplanował każdy etap operacji i nieustannie nad nią czuwa. Informatycy zapewniają sprawne funkcjonowanie systemów komunikacyjnych. Logistycy dbają o niezbędne zasoby. Szeregowi żołnierze realizują powierzone im zadania z pełnym oddaniem.
II.
Obserwując cały ten militarny spektakl, trudno nie odczuwać dumy. Każdy element nowej zimnowojennej układanki świadczy o nieznanej dotąd potędze i złożoności współczesnych sił zbrojnych.
Dla potencjalnych przeciwników jest to sygnał jednoznaczny: nasze zdolności operacyjne i technologiczne osiągnęły poziom, który trudno zignorować.
Szachujemy wszystkich potencjalnych wrogów. Dajemy mata jeszcze przed rozpoczęciem gry. Tour de force. Oto kwintesencja sztuki. Destylat Sztuki wojny. Sun Tzu w najlepszym wydaniu. Sterydowa armia.
Warto zaznaczyć, że jedynie nasza telewizja otrzymała od głównodowodzących akredytację, dzięki której możliwe było przygotowanie tego reportażu.
Tej, może nieco przydługiej, ale chyba koniecznej dziś, publicystycznej medytacji o wyższości performatywów nad konstatacjami.
Ktoś musiał wreszcie pokazać, ile tak naprawdę jesteśmy warci, ile znaczymy w istocie.
Nikogo nie zamierzamy atakować, nikogo nie prowokujemy. Nie puszymy się. Doskonale wiemy, do czego prowadzi idea nadczłowieka. Już to przerabialiśmy. To tylko manewry. Dajemy po prostu do zrozumienia, że jeśli ktoś odważy się dokonać zamachu na to, co uważamy za najświętsze, przed czym zawsze kłoniliśmy głowy, niezależnie od wyznawanej religii, uwarunkowań kulturowych, szerokości i długości geograficznych, odpowiemy z pełną mocą.
Chcecie wojny? Spróbujcie t e r a z nas zaatakować. Jeszcze raz zadrwić. Zobaczycie wtedy, jak wygląda wojna. Wojna sprawiedliwa. Manewry są po to, by nikt nie mógł potem powiedzieć, nie zdawaliśmy sobie sprawy, nie chcieliśmy, tylko żartowaliśmy.
Już nie będziemy gdybać, deliberować. Zainwestowaliśmy. Mamy możliwości. Determinację. Choćbyśmy sami mieli nie przetrwać naszej szarży, choćby w jej wyniku świat miał się skończyć, uderzymy. Może nie przeżyjemy, może nikt tego nie przeżyje. Ale ocalimy przynajmniej to, przed czym zawsze klękaliśmy.
Żarty się skończyły.
Jesteśmy jak gotowa na wszystko Matka, która będzie bronić Dziecięcia, nawet za cenę własnego życia. Albo jak piękny spartański Młodzieniec, który własną piersią, nie zważając na wartość swego młodego serca, bez wahania osłoni sędziwego Ojca.
Odpowiemy. Jeśli nie będziemy mieli wyboru, odpowiemy ogniem.
I nie zostawimy kamienia na kamieniu.