PRZEJŚCIE
Pierwszy
Ostatni
Poeta
Stary wazon
Prośba
Wyznanie
Kuchnia
Baśń o młynkach
Ulica
Wspomnienie z Lipska
Katalog
Opowieść orientalna
Piosenka wiosenna
W parku
Oceanarium
Psy i koty
Studium
Bird
Babcia
Helena
Antybożec
Baśń dla Irminy
Porównanie homeryckie
Zstąpujący robotnicy
Który idziesz
Rano
Pojmowanie
L.A.Woman
Poszukiwania
Chwile
Galeria
Grafiki Gielniaka
Dialog
Nazca
Vivian
Lois
Anons
Dziennik pokładowy
SMS
RPG
Cykl
Pejzaż
Raport
Jest
Ekonomia humanistyki
Tlen
Manuskrypt
Casus extremus
Przedmioty
Płaskoziemcy
Wykład
Ono
Nie ma
Psalm buntowniczy
List
Style odbioru
Wiedz
Nic więcej
Mów do nas
Przejęcie
PSALM BUNTOWNICZY
Zbadaj me serce, wejdź. Wejdź
przez szczeliny w zatrzaśniętych oknach, przez szparę
pod drzwiami zamkniętymi na klucz.
Nocą mnie nawiedź, doświadcz mnie ciężko
ogniem koszmarnego snu, popiołem
nagłego przebudzenia.
Odkryj we mnie nieprawość, znajdziesz we mnie
nieprawość, tak, jest we mnie nieprawość.
Powiem ci coś. Moje usta grzeszą ludzkim obyczajem.
Powiem ci jeszcze coś. Wrogowie moi mieszkają we mnie.
Kroczą krętymi ścieżkami genów,
ubitymi drogami wydarzeń, które miały miejsce
w małomiasteczkowej Polsce.
Powstań przeciwko wrogom moim, przeciwko mnie.
Uzbrój wszystkie pory roku
w deszcze nuklearne, w upały dalekiego zasięgu,
w szerzące choroby wiatry bakteriologiczne,
w biały napalm śniegu.
Powstań i uderz, wytrać, wypleń.
Tak jak ja teraz powstaję razem z wrogami moimi przeciwko
tobie, wypowiadając słowo dlaczego,
wypowiadając ci wojnę.