PSALM BUNTOWNICZY

Zba­daj me ser­ce, wejdź. Wejdź
przez szcze­li­ny w zatrza­śnię­tych oknach, przez szpa­rę
pod drzwia­mi zamknię­ty­mi na klucz.
Nocą mnie nawiedź, doświadcz mnie cięż­ko
ogniem kosz­mar­ne­go snu, popio­łem
nagłe­go prze­bu­dze­nia.
Odkryj we mnie nie­pra­wość, znaj­dziesz we mnie
nie­pra­wość, tak, jest we mnie nie­pra­wość.

Powiem ci coś. Moje usta grze­szą ludz­kim oby­cza­jem.
Powiem ci jesz­cze coś. Wro­go­wie moi miesz­ka­ją we mnie.
Kro­czą krę­ty­mi ścież­ka­mi genów,
ubi­ty­mi dro­ga­mi wyda­rzeń, któ­re mia­ły miej­sce
w mało­mia­stecz­ko­wej Pol­sce.

Powstań prze­ciw­ko wro­gom moim, prze­ciw­ko mnie.
Uzbrój wszyst­kie pory roku
w desz­cze nukle­ar­ne, w upa­ły dale­kie­go zasię­gu,
w sze­rzą­ce cho­ro­by wia­try bak­te­rio­lo­gicz­ne,
w bia­ły napalm śnie­gu.

Powstań i uderz, wytrać, wypleń.
Tak jak ja teraz powsta­ję razem z wro­ga­mi moimi prze­ciw­ko
tobie, wypo­wia­da­jąc sło­wo dla­cze­go,
wypo­wia­da­jąc ci wojnę.