WYJŚCIE
Tragic Vodka
Game Over
Wushu
Ex
BWV 988
Chanson de geste
Ateleia
Rekord
Nails
Palimpsest
Tata
Dobrostan
Kaspar
Influence
Kane
15%
CEO
Allāhu akbar
Alarm
Homilia
Fuzja
Blender
Chill
FLAC
Don’t Try
Skok
Ivett
Exodus
Kronos
Marina
Patrol
Diagnoza
Destroying Made in Heaven
Patchwork
Buntowszczik
Quapaq hucha
Nasłuch
Spektrum
Escape Room
Apokryf
Odźwierny
Aspekty
Wojtek
Dedalus
Splot
Flow
Airbus
Katakumby
Montaż
Tour de force
Plany
49
Ex libris
Sgraffito
Truck
Black and White
Stream
Peregrynacja
Cul-de-sac
Powrót
POWRÓT
Odyseja, pieśń siedemnasta.
Odyseusz dociera do domu jako żebrak.
Jak długo mógł żyć pies w ósmym wieku
przed naszą erą? Dziesięć lat. Może dwanaście.
Nie dłużej.
A nawet gdyby żył tak długo, jak chce Homer,
po dwudziestu latach nie rozpoznałby już Odyseusza.
Pan musiał go opuścić,
gdy był jeszcze szczeniakiem.
Argos nie jest zwierzęciem.
Nie jest psem.
Jest cieniem.
Granicą.
Grobem.
Bramą.
Jest czystą tęsknotą, samą ideą czekania,
wcieloną pamięcią, samotną wyspą,
łaknącą zbawiennego przypływu,
Itaką, oczekującą na swojego prawowitego króla,
spękaną ziemią, wyglądającą ożywczego deszczu.
Jest achajskim Hiobem, którego jedzą robaki,
lamentem nad nieobecnością pana,
bezgłośną skargą Penelopy,
stanem jej wiernej duszy,
straumatyzowanej umysłowości.
Strzępem, skrzepem, chorym sercem, pękającym
z żalu, obficie broczącym niewidzialną krwią.
Argos jest oczami, wygłodniałym wzrokiem
wędrowca, zagubionego w labiryntowym
świecie, spojrzeniem, które chciałoby
spleść się ze spojrzeniem powracającego Odyseusza.
Powracającego pana.
Ale pan odwraca głowę. Nie chce zostać rozpoznany
przedwcześnie. Gdyby tak się stało, rzeź zalotników
mogłaby nie dojść do skutku. Wszystko mogłoby
potoczyć się inaczej.
Odyseusz odwraca głowę.
Argos jest najczystszym wzruszeniem, jedną
łzą, którą król w szatach żebraka stara się
ukryć przed pastuchem Eumajosem.
Argos nie jest zwierzęciem,
zdychającym na greckiej ziemi.
Nie jest pogańskim psem.
Jest wiernym towarzyszem,
jest tym, co w powracającym panu
nagle zmartwychwstaje.