POETA

Zawłasz­cza­ją go deta­le.
Szorst­kość sto­łu, zapach jabł­ka,
czy­jeś szyb­kie kro­ki, gło­sy.
Bez­rad­ny, pod­da­je się ciem­nej tyra­nii szcze­gó­łu,
ter­ro­ro­wi okru­szy­ny chle­ba, kro­pli wody.

Miesz­ka­ją z nim kale­kie dzie­ci,
boha­te­ro­wie tele­wi­zyj­ne­go repor­ta­żu,
któ­ry oglą­dał kil­ka lat temu.

Nie­na­tu­ral­nie wiel­kie gło­wy,
gro­te­sko­wo wykrzy­wio­ne koń­czy­ny,
szpo­nia­ste paznok­cie,
cia­ła pokry­te naro­śla­mi.

Wizje Boscha, wizje Goi,
wizje Baco­na – zdy­stan­so­wa­ne.

Zgu­bę tych dzie­ci wyemi­to­wał
uszko­dzo­ny ukra­iń­ski reak­tor ato­mo­wy.

Wil­got­ne i puste oczy kale­kich dzie­ci
otwie­ra­ją się w nim i zamy­ka­ją.

Śnią mu się ody­se­je bie­li.

Raje utra­co­nych
widzeń.