PO
Ludzka sztuka i nauka zmierzają w kierunku
czystej hermeneutyki kodu.
Po przekroczeniu technologicznego Rubikonu,
tłumacze i interpretatorzy dokonań postludzi
zastąpią artystów i badaczy rzeczywistości.
Nie oszukujmy się.
To tylko kwestia czasu.
Dyskutować można jedynie,
w jak szybkim tempie
kod wyewoluuje w niezrozumiały dla nas
postjęzyk.
I co z tym fantem Turinga
zrobić.
*
Jak długo będziemy w stanie rozumieć
stworzony przez nas samych sposób komunikacji,
zanim stanie się on dla nas samych niepojęty?
Oto jest pytanie. Pierwsze.
Prowadzi nas ono do dwóch fundamentalnych kwestii.
Co powinniśmy przedsięwziąć,
by ewolucja kodu przebiegała jak najwolniej,
trwała jak najdłużej?
Oto jest pytanie. Drugie.
I w końcu – jak się przygotować
do nieubłaganej, niemożliwej do uniknięcia
hermeneutycznej zapaści?
Oto jest pytanie. Trzecie.
Na tej właśnie metatriadzie pytań
już teraz powinniśmy się koncentrować.
Ona jedynie
ma jeszcze jakiś sens,
ma w tym newralgicznym momencie
jakiekolwiek znaczenie.
To jest dziś nasze „być albo nie być”
w nadchodzącym, łomoczącym do drzwi
postświecie.
*
A jednak.
I ja musiałem.
Może nie wprost o Hamlecie,
ale chociaż hamletycznie.
Dziwię się sobie.
Wybaczcie,
to nie było planowane.
Napisało się jakby samo,
instynktownie.
Wiecie,
skrzydła, oczy jastrzębie.
Uwierzcie.
Wierzycie?