OTO
Tu oto możecie stanąć oko w oko
z performatywnym dziełem.
Tu przeżyjecie,
jeśli zechcecie,
doświadczenie nadludzkie.
Tu, na dnie pustego oczodołu,
czeka na was nieobecna źrenica.
Zlodowaciałe centrum wyłupanego oka.
Historia trzeciego ucha.
*
Jeśli granicą sztuki są dla dla was
Słoneczniki
albo inne postimpresjonistyczne kwiatki,
kubistyczne baloniki, surrealistyczne żyrafy,
nie czytajcie, odwróćcie
wzrok,
nie przechodźcie
przez tę bramę.
Porzućcie tę oto narrację.
*
Ucho na ramieniu
Historia prawdziwa
W roku 2006 Stelios Arcadiou, performatywny australijski artysta, znany jako Stelarc, rozpoczął nowy projekt o nazwie Extra Ear.
Poprzedziło go dziesięcioletnie poszukiwanie lekarzy, którzy zgodziliby się urzeczywistnić śmiały koncept, łączący sztukę, medycynę i technologię.
Przedsięwzięcie miało na celu przekształcenie ludzkiego ciała w interaktywne, komunikacyjne medium.
Stelios postanowił na własnym przedramieniu wyhodować trzecie ucho.
W zamyśle twórcy miało ono funkcjonować jako nowy, połączony z Internetem organ sensoryczny i służyć innym osobom do słuchania, za pośrednictwem sieci, dźwięków z miejsc oddalonych o tysiące kilometrów.
Proces rozpoczął od chirurgicznej implementacji ekspandera skóry, celem stworzenia na przedramieniu cielesnej platformy, na której przyszłe ucho mogłoby się rozwijać.
Po zakończeniu procesu namnażania ciała, Stelios poddał się drugiej operacji, podczas której artyście wszczepiono biokompatybilny implant, zaprojektowany w celu stymulowania wzrostu tkanek i formowania ucha.
We wnętrzu nowego organu umieszczono miniaturowy mikrofon, mający umożliwić transmisję dźwięków przez internet.
Cały proces nie przebiegał bez komplikacji.
Podczas ekspansji tkanek, artysta musiał się zmagać z nekrozą skóry. Wymusiła ona chirurgiczne usunięcie ekspandera i przeszczepienie implantu na inne miejsce przedramienia.
Bezprzewodowy mikrofon z powodu infekcji również musiał zostać usunięty.
Sam proces był czasochłonny, bolesny i ryzykowny, wiązał się bowiem z możliwością powstawania powikłań i wielu problemów zdrowotnych.
Ponadto idea przedsięwzięcia od początku budziła wiele kontrowersji – etycznych i społecznych. Pojawiły się głosy, że projekt jest zbyt ekstremalny i szokujący.
Stelarc do dziś nie zakończył jego realizacji.
Planuje jednak kontynuowanie dzieła. Zapowiedział kolejne operacje, mające na celu rozrost małżowiny usznej przy wykorzystaniu jego własnych komórek macierzystych.
Na razie nowy organ jest integralną częścią ciała artysty, posiadającą własne tkanki i naczynia krwionośne.
Ostatecznym celem jest stworzenie artystycznego, w pełni funkcjonalnego, mobilnego urządzenia nasłuchowego, dostępnego dla ludzi na całym świecie.
*
Pozostaje przejść do zakończenia.
Otwartego, rzecz jasna.
Współczesna poezja źle znosi zamknięte.
A zatem.
*
Co o tym myśleć?
Jak to interpretować?
Wszak jakoś trzeba.
W końcu to sztuka.
Nawet, jeśli postludzka.
Namawiam do zadawania artyście pytań.
Wyrażania zachwytów, wątpliwości.
Zachęcam z całego serca
do myślenia, komentowania.
Potakiwania, zaprzeczania.
Strona Stelarca jest łatwa do odnalezienia.
Powszechnie dostępna.
Wklepujecie frazę i – jazda.
Są też różne fora.
Ja zrobiłem swoje.
Teraz wy.
Do dzieła!
Nie każcie artyście czekać
na odzew,
do diabła!
Ja na jego miejscu
byłbym ciekaw
waszego zdania.
Na temat tego oto,
wciąż niewykształconego w pełni,
trzeciego ucha.