OPONENTKA

I.

Bogin­ka per­ma­nent­nych roz­ko­szy.
Zwo­len­nicz­ka tana­to­lo­gii apo­fa­tycz­nej,
domi­nu­ją­ce­go nur­tu współ­cze­snej
nekro­re­flek­sji.

Prze­wrot­na cele­bryt­ka Życia,
klę­czą­ca przez ołta­rzem Egzy­sten­cji,
wzno­szą­ca modły do Mat­ki Mate­rii,
kapłan­ka Kosmicz­nej Próż­ni w prze­bra­niu
baśnio­wej wróż­ki.

Liże lustra.
Ubó­stwia ubó­stwiać.

Sca­ło­wu­je z chłod­nych powierzch­ni,
z krysz­ta­ło­wych tafli, z ekra­nów
o naj­wyż­szej moż­li­wej roz­dziel­czo­ści
śla­dy naj­droż­szych błysz­czy­ków,
odci­ski nabrzmia­łych ust,
któ­ry­mi się szczy­ci.

Zli­zu­je z luster wła­sną śli­nę,
nek­tar boż­ków,
wydzie­li­nę zdro­wych,
dosko­na­le funk­cjo­nu­ją­cych
gru­czo­łów-cudów.

II.

Z taką Panią Śmier­cią dziś obcu­je­my.

Daw­niej pory­wa­ła nas
do maka­brycz­ne­go tań­ca.

Dziś tyl­ko się w nas prze­glą­da.

Dziś tyl­ko nas uży­wa, auto­ero­tycz­nie
wyko­rzy­stu­je, zaspo­ka­ja nami sie­bie,
dziś tyl­ko
z nas kpi.