POWRÓT
Droga
Posłańcy
Ofiarowanie
Pando
In utero
Narada
Kurru
Chatka
Ojciec
Batalia
Komunikat
Niby
Lód
Matka
Noah
WTC
Vianney
Blanche
Jacques
Ted
Iwao
Kwestia
Magda
Hermann
Invocatio
Echo
Echa
Zwrot
Konfrontacja
Koniec
Full
Trójpodział
Paradoks
Maski
Zuzanna
Siostrzyczki
Operacja
Zjednoczenie
Ramy
Sztuka
Sklepienie
Podłoże
Głębia
Monstrum
Mowa
Otwarcie
Sytuacja
Preludia
Turbulencje
Szmer
Maruta
Hibakusha
Rada
Nekropolis
Dziewczynka
Epitafia
Sekcja
Oponentka
Dar
Brzeg
NOAH
I.
Prawda dystansuje literaturę.
Czy poeta byłby w stanie
wymyślić obraz Matki, klęczącej z oddaniem
przed ucieleśnionym nieszczęściem,
przed klinicznym przypadkiem,
przed upiornym wyobrażeniem,
budzącym paniczny lęk u każdej brzemiennej,
przed zdefektowanym faktem,
gdzieś, w jakiejś obskurnej przychodni,
w zapadłej dziurze?
To musiało się wydarzyć.
Tak było.
Dokładnie tak to wyglądało.
Nie trzeba było niczego konstruować.
Wystarczyło zaświadczyć.
Czy można by wykoncypować obraz
bardziej porażający, pierwotny, archetypiczny,
drapieżny niż ten opisany w zabójczej
Nocy?
Dziecko, które znalazło się w piekle,
chwyta, ściska kurczowo
rękę zrozpaczonego ojca.
To nie musiało się wydarzyć.
To nie powinno się nigdy, nigdzie wydarzyć.
Samo wymyślanie takich scen powinno być
karalne.
Ale właśnie to, to właśnie się wydarzyło.
I przerosło każde ludzkie słowo.
II.
Idźmy dalej.
Tym razem skierujmy snop światła na Noaha.
Oświetlmy Dziecko.
Dwa tysiące dwudziesty.
Pożar.
CNN poda później, że w stanie Georgia
dom licznej rodziny stanął w płomieniach.
My, tu, korzystając z licentia poetica,
śmiało możemy powiedzieć, że w płomieniach
stanął cały świat.
Pięcioletni Noah spał w jednym pokoju
ze swoją dwuletnią siostrą.
Obudził go żrący dym. Obudziły go trawiące
rzeczywistość płomienie.
Noe poderwał się z łóżeczka, wziął w objęcia
siostrzyczkę i opuścił dom jedynym
dostępnym mu wyjściem – oknem.
Natychmiast wrócił.
Aby wyciągnąć ze swojego pokoju
skamlącego psa.
Pobiegł do sąsiedniego domu.
Zaalarmował wujka.
Razem z nim ratował resztę rodziny.
Nikt nie odniósł większych obrażeń.
Nikt nie zaprzątał sobie głowy
drobnymi oparzeniami.
Wszyscy zwrócili wzrok
na pięciolatka.
Na Noaha, który uratował siedmioro ludzi
oraz psa
z potopu ognia.
Siedmioro.
Tak. Siedmioro.
Świat spłonął.
Ale pięcioletni Noe,
nawet nie dysponując Łodzią,
ocalił Ludzkość
przed unicestwieniem,
przed spopielającym wszystko
Oceanem.