NIESTETY

Sfor­mu­ło­wa­li­śmy pyta­nia do nie­bios
i wysła­li­śmy nasze­go boga ognia
na spo­tka­nie z ich bogiem woj­ny.

Nie­ste­ty, jed­no z naszych narzę­dzi
nar­ra­cyj­nych zawio­dło, w związ­ku
z czym kapi­tał sym­bo­licz­ny CHRL
hiber­nu­je na powierzch­ni pla­ne­ty.

Nie tra­ci­my nadziei, że wybu­dzi­my,
nawią­że­my, osią­gnie­my, że zmu­si­my
nasze­go boga do wytę­żo­nej pra­cy,
do wyko­na­nia wie­lo­let­nie­go pla­nu,
co posłu­ży, przy­czy­ni się i wzmoc­ni.

I tak wspól­ny­mi siła­mi wsz­cze­pi­my,
zako­rze­ni­my, to będzie wkład, nasza
par­tyj­na legi­ty­ma­cja cywilizacyjna.