NASŁUCH

Pla­nu­je­my prze­kro­czyć pew­ną gra­ni­cę.
Nie­jed­ną zresz­tą, chce­my wyjść poza
dotych­cza­so­we ogra­ni­cze­nia, a nawet
– i nie boimy się tego – poza
odwiecz­ne ludz­kie wyobra­że­nia.

Będzie­my prze­kra­cza­li gra­ni­ce, o któ­rych
prze­kro­cze­niu…, nie, o któ­rych
samym nawet i s t n i e n i u 
do tej pory nawet nam się nie śni­ło.

Poszu­ku­je­my w kosmo­sie obcych.
To śmiesz­ne.
Mamy tu, na Zie­mi, pod dostat­kiem
obcych, obcych bli­skich. A tak
odle­głych. Mamy ich obok nas.
Są na wycią­gnię­cie ręki.
Miesz­ka­my na Sola­ris.

Poro­zu­mie­li­śmy się już, w pew­nym stop­niu
oczy­wi­ście, z szym­pan­sa­mi, del­fi­na­mi,
mrów­ka­mi, bak­te­ria­mi.

Rośli­ny to nasz kolej­ny, logicz­ny krok
w kie­run­ku wszech­ko­mu­ni­ka­cji.
Tak. Mówię to z całą sta­now­czo­ścią:
Wszech­ko­mu­ni­ka­cji.

Pro­wa­dzi­my już nasłuch pomi­do­rów,
ziem­nia­ków oraz wie­lu gatun­ków roślin
z rodzi­ny psian­ko­wa­tych.

Wyce­lo­wa­li­śmy w nie nasze naj­czul­sze
mikro­fo­ny, a to, co do tej pory usły­sze­li­śmy
i zare­je­stro­wa­li­śmy, jest wię­cej niż
obie­cu­ją­ce.

Jaki będzie nasz kolej­ny krok?

My już to wie­my.
Mine­ra­ły. Kamie­nie.

Chce­my pójść jesz­cze w tę stro­nę.

Dowie­dzie­my, że moż­li­wa jest roz­mo­wa
z kanio­nem, gła­zem, z naj­mniej­szym ziarn­kiem.

Co potem?

Sądzę, że kon­wer­sa­cja z wia­trem.
Ist­nie­ją podej­rze­nia, że wiatr wła­śnie
ma jakiś zwią­zek z cza­sem.

Z cza­sem zresz­tą rów­nież chcie­li­by­śmy
pokon­wer­so­wać, chcie­li­by­śmy zadać mu
pew­ne, nie­wy­god­ne dla nie­go, a palą­ce
pyta­nia.

To może pieśń przy­szło­ści, ale wie­rzy­my,
że nie tak odle­głej, jak mogło­by się nam
wyda­wać.

„Gra­ni­ce języ­ka są gra­ni­ca­mi
moje­go świa­ta”.
Dogłęb­nie prze­stu­dio­wa­li­śmy
Wit­t­gen­ste­ina i w peł­ni rozu­mie­my
wagę naszych badań.

Wszech­ko­mu­ni­ka­cja to nie zaba­wa.
To anek­to­wa­nie nowych tery­to­riów.
Inte­lek­tu­al­na kon­kwi­sta.

I nie ma takiej opcji, by coś, cokol­wiek,
mogło nas zatrzy­mać.

Wszyst­ko jest tyl­ko kwe­stią cza­su.
Ale do cza­su. Do cza­su. Wie­rzy­my,
że roz­mo­wa z Chro­no­sem pozwo­li
nam wykro­czyć poza ogra­ni­cze­nia
tem­po­ral­ne. To zaś otwo­rzy przed
nami zupeł­nie nowe hory­zon­ty
poznaw­cze i byto­we.

Ale zejdź­my na razie na zie­mię.

W przy­szłym roku powsta­nie pierw­sza
na świe­cie Kate­dra Wszech­ko­mu­ni­ka­cji
Teo­re­tycz­nej. Tu, na naszej alma mater.

Co potem?

Sza­cu­je­my, że za dwa, naj­da­lej trzy
lata zało­ży­my już Kate­drę
Wszech­ko­mu­ni­ka­cji Prak­tycz­nej.

Mamy odpo­wied­nią kadrę.
To naj­wyż­szej kla­sy spe­cja­li­ści, wiel­cy
ucze­ni, a przy tym zapa­leń­cy, wizjo­ne­rzy,
futu­ro­nau­ci.