NAILS

Wiesz prze­cież, mówi­łam,
że nie wyj­dę, zuży­wasz, kot­ku,
tlen, ener­gię, save bat­te­ry,
don’t wor­ry, be hap­py.

Bo nie.

Nie.

Nie ma.

Co?

No mówię, że nie.

Tak.

Cały czas myślę.

Nie o nim, głu­pia,
ani nie o tobie.

Poważ­nie?

Nie.

Nie dała.

Jak powie­dzia­ła,
tak, sucz, zro­bi­ła, nie dała.

Dla­te­go; a sądzisz, że dla­cze­go?

Do tego paja­ca w ogó­le
się nie odzy­wam.

Albo.

Raczej.

Tam­ta była slay.

A ja pamię­tam; Kor­ne­lia.

Tak śred­nio.

Wku­rzasz mnie, jeśli masz ocho­tę,
to się z nim umów, nim zabaw,
i nie dygaj, mło­da, czter­na­sto­lat­ki
są jesz­cze pod ochro­ną.

Nie.

Mnie tak bar­dzo nie zale­ży.

Idź, jak chcesz.

Ja?

W sta­rych nail­sach z nikim nie
wyj­dę.