KTO

Ktoś za tym wszyst­kim stoi, ale
kto?

Ja wiem, kto.
Kto zazwy­czaj.

Nie domy­ślam się, nie domnie­my­wam,
nie pusz­czam wodzy fan­ta­zji, wiem.

Wiem dobrze,
kto naj­czę­ściej
pocią­ga za sznur­ki, cią­ga czło­wie­ka
tu i tam, nie mając o niczym wie­dzy,
nie posia­da­jąc sumie­nia, poję­cia
o lito­ści, mając do dys­po­zy­cji
jedy­nie świsz­czą­cy bat i ber­ło,
kto mia­no­wi­cie celo­wo wpro­wa­dza
w błąd, chce zgi­lo­ty­no­wać dla zaba­wy,
wiecz­nie wypę­dza, kon­cen­tru­je, zwo­zi
hur­to­wo na miej­sca kaź­ni, zapra­sza
uprzej­mie, szy­der­czo
– wszyst­kich, jak leci –
na szu­bie­ni­cę, do komo­ry.

Ja nie tyl­ko to wiem.
Ja wam to powiem.

Otóż Seth –
to ten
„kto”.

Kto­kol­wiek się z tego zaśmie­je,
dla kogo­kol­wiek to będzie głu­pie, wąt­pli­we,
niech weź­mie pod uwa­gę to,
co teraz oznaj­mię.

*

Seth to nie byle kto.
To Ktoś Wię­cej.
Nie tyl­ko ist­niał-był w zaprze­szłej mito­lo­gii,
ale nadal ist­nie­je.
I onto­lo­gicz­nie ma się dobrze, nawet
lepiej niż w Egip­cie.

Przy­pa­trz­my się mu z bli­ska.
Jest to niby zwy­kły czło­wiek,
ale ze zwie­rzę­cą gło­wą –
osła, sza­ka­la, anty­lo­py, mrów­ni­ka,
co zale­ży od oko­licz­no­ści,
ma kan­cia­ste uszy, wygię­ty pysk, ster­czą­cy ogon.

A teraz zauważ­my, co on czy­ni.
Zacho­wu­je się nie­na­tu­ral­nie, to pew­ne.
Wygra­ża pię­ścią całe­mu świa­tu, mor­du­je bra­ta,
rzu­ca roz­człon­ko­wa­ne cia­ło psom na pożar­cie,
gwał­ci wła­sną sio­strę, krad­nie cudze oko.

Seth to wszyst­ko może.
Może wię­cej niż każ­de inne stwo­rze­nie.
Seth jest Nad­stwo­rze­niem, więc
może naj­wię­cej, w zasa­dzie to
wszyst­ko.

Gra­so­wał w Desze­re­cie.
Gdzie indziej.
I tu gra­su­je.

Widzi­cie prze­cież sto­sy tru­pów,
ludzi wyją­cych z bólu – tu, tam,
wokół sie­bie, w zasa­dzie to
wszę­dzie.

Quod erat demon­stran­dum.

*

Powia­dam, zapew­niam solen­nie,
win­ny jest Seth.
Nie zawsze, istot­nie, ale
zazwy­czaj on, nie
kto inny.

To nie­zi­den­ty­fi­ko­wa­ne stwo­rze­nie.
Nie­kon­kret­ne, nie­od­gad­nio­ne mon­strum.
Potwór o zwie­rzę­cych łbach, ludz­kich koń­czy­nach,
wie­lo­ra­kiej natu­rze.

Pan woj­ny, burz, cha­osu.
Nie­okre­ślo­no­ści.
Deus wła­dzy.
Król umy­sło­wej pust­ki.
Lord bez­brzeż­nej igno­ran­cji.
Inte­lek­tu­al­nej, moral­nej, emo­cjo­nal­nej,
każ­dej.

*

Kto by pomy­ślał,
kim-czym jest tytu­ło­wy „kto”
i co złe­go
robi,
kto by przy­pusz­czał?

Ktoś z was?
Kto mia­no­wi­cie?
Kto?
Ktoś jesz­cze?
Nie?

No wła­śnie.