WYJŚCIE
Tragic Vodka
Game Over
Wushu
Ex
BWV 988
Chanson de geste
Ateleia
Rekord
Nails
Palimpsest
Tata
Dobrostan
Kaspar
Influence
Kane
15%
CEO
Allāhu akbar
Alarm
Homilia
Fuzja
Blender
Chill
FLAC
Don’t Try
Skok
Ivett
Exodus
Kronos
Marina
Patrol
Diagnoza
Destroying Made in Heaven
Patchwork
Buntowszczik
Quapaq hucha
Nasłuch
Spektrum
Escape Room
Apokryf
Odźwierny
Aspekty
Wojtek
Dedalus
Splot
Flow
Airbus
Katakumby
Montaż
Tour de force
Plany
49
Ex libris
Sgraffito
Truck
Black and White
Stream
Peregrynacja
Cul-de-sac
Powrót
IVETT
Gdy tylko cię zobaczyłem, natychmiast
zapomniałem, po co przyszedłem, zamarłem.
Zauważyłaś mnie, uśmiechnęłaś się,
wydając komuś resztę, tak znacząco, Ivett.
Kupiłem wodę, chleb albo rybę, kawę,
może sól, nie wiem, sam nie wiem.
Wyszedłem ze sklepu, nie mając pojęcia,
za co zapłaciłem, co niosę, dokąd idę.
Nie mogłem nie zawrócić, po tylu latach,
zresztą, chyba… domyślasz się, Ivett.
Długo stałem pod sklepem, obserwowałem
cię przez szybę, nie zauważyłem nawet, że.
Nigdy bym się nie spodziewał, że tu, tu właśnie,
że kiedykolwiek jeszcze, naprawdę.
Pamiętasz, jak mnie prosiłaś, jak chciałaś,
żebym cię nazywał, Ivett, ja, tylko ja?
To był nasz sekret, byliśmy tacy młodzi,
naiwni, niewinni, spacerowaliśmy.
Po tylu latach, na tym przylądku, w ogóle
się nie zmieniłaś, uśmiechasz się jak dawniej.
Powiedz, Ivett, czy oprócz mnie ktoś
jeszcze wie, kim tak naprawdę jesteś?
Czy ktokolwiek wie, cisowa gałązko,
że nie jesteś pospolitą kasjerką?
Oby nikt tego nie wiedział, muszę
cię zapytać, tak, kiedyś zapytam, Ivett.
Może spotkamy się jeszcze, kiedyś, gdzieś,
znów przypadkiem, oby nigdy, nigdzie, ale.
Bilet?
Proszę.