POWRÓT
Droga
Posłańcy
Ofiarowanie
Pando
In utero
Narada
Kurru
Chatka
Ojciec
Batalia
Komunikat
Niby
Lód
Matka
Noah
WTC
Vianney
Blanche
Jacques
Ted
Iwao
Kwestia
Magda
Hermann
Invocatio
Echo
Echa
Zwrot
Konfrontacja
Koniec
Full
Trójpodział
Paradoks
Maski
Zuzanna
Siostrzyczki
Operacja
Zjednoczenie
Ramy
Sztuka
Sklepienie
Podłoże
Głębia
Monstrum
Mowa
Otwarcie
Sytuacja
Preludia
Turbulencje
Szmer
Maruta
Hibakusha
Rada
Nekropolis
Dziewczynka
Epitafia
Sekcja
Oponentka
Dar
Brzeg
HIBAKUSHA
Przeżyłam wiele śmierci,
umierałam nieskończoną ilość razy.
Moje życie było pasmem
powtarzających się zgonów.
Miałam siedem lat,
gdy Chłopczyk zabił wszystkich
moich bliskich.
Wtedy opuściłam świat
po raz pierwszy.
W przytułku dla sierot
obdartych ze skóry
ból kilka razy dziennie
pozbawiał mnie
przytomności.
Przez wiele tygodni.
Potem umierałam, gdy tylko
spojrzałam w lustro.
Przez kolejne lata
metodycznie uśmiercała mnie
komisja badająca skutki.
W zimnych prosektoriach
dokonywano na mnie wiwisekcji.
Przeprowadzano sadystyczne
obdukcje moich nastoletnich
piersi, przeoranych żarem
pleców, pośladków.
Badano zwyrodniałe łono,
zdeformowane kończyny,
starannie fotografowano blizny.
Byłam wykluczana,
to znaczy dobijana,
przez swoich.
Żyłam sama.
Rzadko z kimkolwiek rozmawiałam.
Nigdy nie pracowałam.
Konałam, ilekroć otrzymywałam
rządową jałmużnę.
Dziś już, na szczęście,
nie istnieję.
Ale nie dzięki oprawcom
stamtąd, nie dzięki
katom stąd.
Tę jedną, ostatnią śmierć
zawdzięczam sobie.
Dziś mogę już patrzeć
na wszystko, o czym wam
mówię, z dystansem.
Z chłodnym uśmiechem.
Przestałam być
zdegenerowaną tkanką.
Świecę.
Nad waszym
spokojnym światem.