PRZEJŚCIE
Pierwszy
Ostatni
Poeta
Stary wazon
Prośba
Wyznanie
Kuchnia
Baśń o młynkach
Ulica
Wspomnienie z Lipska
Katalog
Opowieść orientalna
Piosenka wiosenna
W parku
Oceanarium
Psy i koty
Studium
Bird
Babcia
Helena
Antybożec
Baśń dla Irminy
Porównanie homeryckie
Zstąpujący robotnicy
Który idziesz
Rano
Pojmowanie
L.A.Woman
Poszukiwania
Chwile
Galeria
Grafiki Gielniaka
Dialog
Nazca
Vivian
Lois
Anons
Dziennik pokładowy
SMS
RPG
Cykl
Pejzaż
Raport
Jest
Ekonomia humanistyki
Tlen
Manuskrypt
Casus extremus
Przedmioty
Płaskoziemcy
Wykład
Ono
Nie ma
Psalm buntowniczy
List
Style odbioru
Wiedz
Nic więcej
Mów do nas
Przejęcie
HELENA
I.
W szkole trzeba było nosić
jej skórzaną teczkę,
wypełnioną zbrojonym betonem
nieustępliwych faktów.
Pamięć – pustoszejący magazyn
rządzony przez głodne szczury –
przechowuje niewiele.
Duże piegi na bladych policzkach,
odstające uszy, rzadkie jak u starej kobiety
włosy. Skrzekliwy głos.
I to imię. To imię.
Na odległym horyzoncie zdarzeń ledwo już majaczy
ta smutna, pokutnicza procesja.
Ciemni tragarze wiedzy
wloką się za karlicą, istotą upośledzoną,
budzącą przyprawiony szczyptą współczucia
strach.
Ona i transportowe muły,
jak wywołane z niepamięci duchy,
przemieszczają się szkolnymi korytarzami wolno,
bardzo wolno.
Przezroczyste ryby w widmowej rzece.
Kapłanka brzydoty tonąca w todze powagi,
uwięziona w zimnym gorsecie
żałoby po stracie normalnej siebie.
I twardogłowe głąby, rozpaczliwie uczepione
jej ciężkiej teczki oraz własnych kpiących uśmieszków,
niemające zielonego pojęcia
o oddzielaniu imienia od postaci.
Mające blade pojęcie o oddzielaniu
światła
od
ciemności.
Niknąca mgła na widmowym polu.
II.
U Velazqueza widać ją wyraźnie.
Niezwykle wyraźnie. Zbyt wyraźnie.
Jest konkretna, namacalna
niczym kret albo sadza, albo mrok.
Znieruchomiała w czasie nieuszkodzona mumia
stoi
obok swojego jasnowłosego imienia,
utkanego z bieli, złota i światła.
Jakby stała obok słońca, które adorują
białe chmury panien dworskich.
Jest.
Jest czystą wiedzą o. Nieubłaganą gnozą.
Odwrotną stroną upiększonego życia,
rewersem dnia.
Kaleką infantką nocy,
która niepodzielnie rządzi
każdym
spojrzeniem.