GAME OVER

Dla­cze­go nikt do mnie
nie zaglą­da?

Nie jestem nikim,
wbi­łem sto sie­dem pla­tyn,
bez niczy­jej pomo­cy osiem razy
prze­sze­dłem trze­cie soul­sy,
Bloodborne’a czter­na­ście razy,
w tym dwa razy z zasło­nię­ty­mi ocza­mi,
trans­mi­to­wa­łem to na laj­wie,
poka­zy­wa­łem na kana­le,
zyska­łem spo­ro, zebra­łem nie­ma­ło.

Odar­to mnie z walu­ty.
Ode­bra­no legen­dar­ne ite­my.
Nie jestem w sta­nie wczy­tać ostat­nie­go sej­wa.

Więc to już.

Tak to wyglą­da.

Ale dla­cze­go oni
nie dają zna­ku życia?

Prze­cież ona od cza­su do cza­su
poja­wia­ła się w drzwiach,
ser­wo­wa­ła zupę, ciast­ka,
nawet on nie­kie­dy
zwra­cał ku mnie
obłą­ka­ny wzrok.

Umar­łem.

Spójrz­cie, nie żyję
napraw­dę.

Nikt tu nie zaglą­da,
choć ktoś już daw­no
powi­nien poczuć woń roz­kła­du.

Co to ma być?
Jakaś powszech­na apo­ka­lip­sa?
Ogól­no­ludz­ka implo­zja?
Wszy­scy prze­sta­li nagle
grać?