POWRÓT
Droga
Posłańcy
Ofiarowanie
Pando
In utero
Narada
Kurru
Chatka
Ojciec
Batalia
Komunikat
Niby
Lód
Matka
Noah
WTC
Vianney
Blanche
Jacques
Ted
Iwao
Kwestia
Magda
Hermann
Invocatio
Echo
Echa
Zwrot
Konfrontacja
Koniec
Full
Trójpodział
Paradoks
Maski
Zuzanna
Siostrzyczki
Operacja
Zjednoczenie
Ramy
Sztuka
Sklepienie
Podłoże
Głębia
Monstrum
Mowa
Otwarcie
Sytuacja
Preludia
Turbulencje
Szmer
Maruta
Hibakusha
Rada
Nekropolis
Dziewczynka
Epitafia
Sekcja
Oponentka
Dar
Brzeg
EPITAFIA
I.
Tu leży Stary Beksa.
Żył lat siedemdziesiąt pięć.
Istniał, by zamieniać płyty pilśniowe
w portrety trumienne.
I rejestrować rozkład rodziny,
gnicie własne, obumieranie żony,
degenerację dziecka.
Nagrywał satanistyczne deklaracje
Tomka, filmował Zofię w ciemnej,
ciasnej kuchni oraz martwe staruszki
z podwiązanymi szczękami.
Gustował w pornografii.
I w mięsnych daniach z puszek.
Uwielbiał pieprz.
Friedrich prlu.
Urzekające są jego
pejzaże metafizyczne.
I zakapturzone potwory,
pochylone nad kołyskami.
Zmarł zadźgany przez nastolatka,
któremu poskąpił kilku złotych.
Przechodniu,
pochyl głowę.
Podumaj chwilę
nad tanatycznym
węzłem.
II.
A tu leży Młody Beksa.
Żył lat czterdzieści jeden.
Istniał, by się miotać.
Pomiędzy progresywną muzyką
a regresywną ciszą.
Od małego latał po mieście
z klepsydrami domowej roboty
i obwieszczał, że umarł.
Wielokrotnie się truł.
Przy pomocy tabletek i gazu regularnie
trenował schodzenie do grobu.
Uwielbiał oglądać filmy o czarownicach
i diabłach, podziwiał Jacka Nicholsona
w roli cynicznego szatana,
rzygającego pestkami z wiśni.
Należał do towarzystwa
zrzeszającego wampiry.
Tłumaczył Monthy Pythona.
Ale rzadko szczerze się śmiał.
W jednej z audycji radiowych
zapowiedział, że nie dożyje
dwudziestego pierwszego wieku.
Cytował wtedy słowa Roya,
smutnego androida z Blade Runnera.
Mówił o znikających w deszczu
łzach.
Zmarł po zażyciu leków,
które popił alkoholem.
Przechodniu,
pochyl głowę.
Podumaj chwilę
nad tanatycznym
węzłem.
III.
Tu leżała Zofia.
Z domu Stankiewicz.
Beksa tylko z nazwy.
Żyła lat siedemdziesiąt.
Istniała, by gotować, sprzątać,
prać, przynosić zakupy.
Istniała, by pląsać z Beksami.
Przez dekady tańczyła z nimi
obłędny taniec na krawędzi.
Próbowała zrobić coś
z potrójnym czarnym węzłem.
Do końca była żywa.
Do końca się opierała.
Zabił ją rak.
Przechodniu,
unieś głowę.
Spójrz,
tam właśnie udała się
Zofia,
której
tu już
nie ma.