ECHA

Eks­tre­mal­nie mrocz­ny ambient.
Inspi­ro­wa­ny pust­ką ist­nie­nia i kosmicz­nym hor­ro­rem.
Dźwię­ki pro­wa­dzą w stro­nę bez­kre­su,
gdzie cze­ka­ją wiru­ją­ce kosz­ma­ry.

*

Dro­ny, a w tle coś gada.
Sły­szysz jak­by echa jakie­goś rytu­ału,
odle­głe­go krzy­ku, wrza­sku.
Śle­pa ulicz­ka wypeł­nio­na czar­ną mgłą.
Albo duszą­cym dymem
z kre­ma­to­ryj­ne­go pie­ca.

*

Głę­bo­kie, mrocz­ne i w moim sty­lu.
Poza tym podo­ba mi się wyko­rzy­sta­nie
nagrań egzor­cy­zmów Anne­lie­se Michel.
Bra­wo.

*

Jeden upior­nie dłu­gi utwór.
Bestia dźwię­ko­wa,
war­czą­ca do bez­pow­rot­ne­go snu.

*

Wow, to jest napraw­dę prze­ra­ża­ją­ce.
Tak prze­ra­ża­ją­ce, że Stal­ker Lust­mor­da brzmi
jak motyw prze­wod­ni Tele­tu­bi­siów!
Wyobraź sobie histo­rię o opę­ta­nych
przez radio­ak­tyw­ne demo­ny dzie­ciach,
żyją­cych w cie­niu Czar­no­by­la.
Tak, to mógł­by być sound­track do
tego rodza­ju histo­rii.
Ulu­bio­ny utwór: Black Art.

*

Muzy­ka, któ­ra oczysz­cza umysł
z codzien­ne­go nie­po­ko­ju.
Choć może brzmieć jak nihi­li­stycz­ny trip,
z każ­dym odsłu­chem daje poczu­cie nadziei
i uświa­da­mia, jak wie­le moż­na
wyra­zić dźwię­kiem.
Nie bój się.
Cze­ka cię inten­syw­ne,
wyjąt­ko­we doświad­cze­nie.
Pogódź się z tym, że ist­nie­je
nie­wy­ra­żal­ne.
Odwa­gi!