POWRÓT
Droga
Posłańcy
Ofiarowanie
Pando
In utero
Narada
Kurru
Chatka
Ojciec
Batalia
Komunikat
Niby
Lód
Matka
Noah
WTC
Vianney
Blanche
Jacques
Ted
Iwao
Kwestia
Magda
Hermann
Invocatio
Echo
Echa
Zwrot
Konfrontacja
Koniec
Full
Trójpodział
Paradoks
Maski
Zuzanna
Siostrzyczki
Operacja
Zjednoczenie
Ramy
Sztuka
Sklepienie
Podłoże
Głębia
Monstrum
Mowa
Otwarcie
Sytuacja
Preludia
Turbulencje
Szmer
Maruta
Hibakusha
Rada
Nekropolis
Dziewczynka
Epitafia
Sekcja
Oponentka
Dar
Brzeg
DROGA
Droga jednokierunkowa. Wędrowcy.
Dwaj. A właściwie czterej, bo obaj dwoiści,
rozdwojeni, dwubiegunowi. Wbrew logice,
zdrowemu rozsądkowi, zakazom, znakom
prą pod prąd, pod górę, ku jakimś źródłom,
celom.
Pan Alonso.
Sparszywiały Rosynant,
pogięty szyszak z kartonową przyłbicą,
zardzewiała zbroja, pożyczona tarcza,
wydrążona kopia.
Piękne, błękitne oczy.
Słuszny gniew, szlachetny zapał,
wielkopańska pewność.
Idealizm.
Awangarda szaleństwa.
Pan Sancho.
Uparty Rucio,
łysa czaszka, połatana koszula, monstrualny
kałdun, wypełnione winem bukłaki,
biesagi z żarciem, sztacheta zamiast miecza.
Potargana, ośliniona broda.
Oczywiste wątpliwości, racjonalne potrzeby,
wsiowe rządze.
Pragmatyzm.
Ariergarda prostactwa.
Ci dwaj, a właściwie czterej,
gentelmani mają swoje wiatraki, zamki Dulcynei,
kupieckie karawany, karczmy, wodopoje.
Ich wędrówka obfituje w wielobarwne przygody.
Dziwny obraz.
Jakby wyszedł spod niejednego pędzla.
Jakby trudził się nad nim nikomu nieznany
mnich w średniowiecznym skryptorium,
mistrz Leonardo, buntownik Caravaggio,
schizofrenik Goya, rozmarzony Friedrich,
akademik Gérôme, oszalały Vincent.
Jakby wszystkie epoki splotły się
w tym niejednoznacznym wizerunku.
Pomieszanie z poplątaniem.
Ale nie to jest najciekawsze.
Najciekawsze jest potencjalne zakończenie.
Wydaje się, że pan Alonso odzyska rozum,
ale będzie już za późno.
A pan Sancho stanie się chyba innym
człowiekiem i zacznie tęsknić za tym,
kogo uważał za wariata, kogo nigdy
nie miał, nie chciał mieć za swojego
najlepszego przyjaciela.