WYJŚCIE
Tragic Vodka
Game Over
Wushu
Ex
BWV 988
Chanson de geste
Ateleia
Rekord
Nails
Palimpsest
Tata
Dobrostan
Kaspar
Influence
Kane
15%
CEO
Allāhu akbar
Alarm
Homilia
Fuzja
Blender
Chill
FLAC
Don’t Try
Skok
Ivett
Exodus
Kronos
Marina
Patrol
Diagnoza
Destroying Made in Heaven
Patchwork
Buntowszczik
Quapaq hucha
Nasłuch
Spektrum
Escape Room
Apokryf
Odźwierny
Aspekty
Wojtek
Dedalus
Splot
Flow
Airbus
Katakumby
Montaż
Tour de force
Plany
49
Ex libris
Sgraffito
Truck
Black and White
Stream
Peregrynacja
Cul-de-sac
Powrót
DON’T TRY
Jeśli tak, to po co
w ogóle piszą?
Pisze się, jeśli pisanie
chroni przed samobójstwem
albo zapobiega morderstwu.
Piszesz, bo inaczej
słońce
mogłoby wypalić ci bebechy.
W przeciwnym razie milczysz.
Czekasz.
Dojrzewasz, gnijesz, fermentujesz.
Choćby i dwadzieścia lat.
Jeśli musisz czekać znacznie dłużej,
niewyobrażalnie długo,
pogódź się z tym,
że nie masz nic do powiedzenia.
Albo że nie potrafisz pisać.
A co robią oni?
Wiecznie próbują,
skończą podstawówkę
i już zaczynają.
Lamentują, biadolą.
Zapewniają.
Że nic nowego pod słońcem.
Pierdolą, co im
ślina na język przyniesie.
Albo klękają przed Sztuką,
też coś.
Kogo obchodzi, co jedli.
Gdzie byli.
Kogo zaciągnęli.
Gdzie rzygali.
Nad jakim dziełem cmokali
najdłużej.
Skoro udają.
Nadmuchują się.
Ściemniają.
Homer był w trudnej sytuacji.
Dostojewski był
w trudnej sytuacji.
Bukowski.
Eliot.
Ten może nawet
i lewitował.
A ci? Kokietują.
Mizdrzą się.
Pizdrzą.
Dostosowują
tekstury, barwy,
adaptują do najbardziej absurdalnych
okoliczności.
Trzepią kasę.
Strugają, jak
mogą, karierki,
słówko do słówka,
słówko do słówka.
Wiecznie próbują.
Żebrzą.
I udają, że jednak,
mimo wszystko, coś
znaczą.
Pisze się tylko wtedy,
gdy słońce
nie pozostawia
innej możliwości.
Gdy mówi,
co cię obchodzą inni,
klasyczni nudziarze, miej gdzieś
ustalone konwencje,
śmieszne konkursy, ewentualne pomniki,
wychodź na scenę
i zarycz wreszcie, rozpocznij,
dalej pójdzie samo,
nie ma dla ciebie innej drogi,
nigdy nie będzie,
umrzesz, zabijesz,
jeśli nie wyjdziesz.