DOBROSTAN

Dosko­na­le pań­stwa rozu­miem, pro­szę mi wie­rzyć,
to natu­ral­ne, że są pań­stwo, by tak rzec, zanie­po­ko­je­ni.

Teo i Mao są nie tyl­ko pań­stwa pupi­la­mi, są oczka­mi
w pań­stwa gło­wie, są pań­stwa uko­cha­ny­mi pocie­cha­mi,
nie­omal, powiedz­my, dzieć­mi.

Zawsze tak wła­śnie się dzie­je, gdy szla­chet­ni ludzie
świa­do­mie decy­du­ją się zre­zy­gno­wać z posia­da­nia
wła­sne­go potom­stwa, by móc cał­ko­wi­cie, w peł­ni
poświę­cić się opie­ce nad naszy­mi mniej­szym brać­mi.

Pań­stwa posta­wa jest wzo­rem do naśla­do­wa­nia.
Wyka­zu­je­cie pań­stwo nie­zwy­kłą czuj­ność, któ­ra
z całą pew­no­ścią wyni­ka z głę­bo­kiej, że się tak wyra­żę,
mię­dzy­ga­tun­ko­wej wię­zi.

Ale, że tak powiem, do rze­czy. Teo i Mao są u pań­stwa
od oko­ło pię­ciu lat, cóż, mówiąc wprost, od zawsze.
Tak? I nigdy nie było mię­dzy nimi, zary­zy­kuj­my takie
słów­ko, „che­mii”.

Nic dziw­ne­go, pro­szę pań­stwa, koty, rzecz jasna,
są stwo­rze­nia­mi tery­to­rial­ny­mi, to oczy­wi­ste. A więc
to nor­mal­ne, że, powiedz­my, nie­odmien­nie omi­ja­ły
sie­bie sze­ro­kim łukiem.

Jeśli doda­my do tego fak­tu fakt, że to, szcze­rze mówiąc,
dwa sam­ce, kocur­ki, wszyst­ko, no cóż, sta­je się
aż nad­to oczy­wi­ste.

Nato­miast dziw­ne jest to, że – i tu macie pań­stwo
abso­lut­ną rację – od jakie­goś cza­su Teo i Mao
zacho­wu­ją się, nie bój­my się tak tego ująć, znacz­nie
ina­czej niż przed­tem.

Dostrze­gli pań­stwo, że mniej wię­cej, załóż­my,
tydzień temu zacho­wa­nie kocur­ków ule­gło widocz­nej,
mówiąc wprost, zmia­nie, moż­na by też powie­dzieć,
że „rady­kal­nej”, to okre­śle­nie było­by chy­ba lep­sze.

Figlar­ny i żywy dotych­czas Teo wyraź­nie zmar­kot­niał,
oso­wiał, mniej je, pra­wie nie wsta­je, Mao zaś, zawsze
roz­le­ni­wio­ny, powol­ny, oży­wił się, cią­gle cho­dzi, miau­czy,
stał się, powiedz­my, nad wyraz aktyw­ny.

A co naj­dziw­niej­sze, Mao zaczął nagle prze­ja­wiać
zain­te­re­so­wa­nie Teo, cze­go nigdy wcze­śniej, mówiąc
bez ogró­dek, nie robił.

Cie­szę się, że coraz wię­cej ludzi rozu­mie, tak wła­śnie
jak pań­stwo, że dobro­stan zwie­rząt, nie tyl­ko zresz­tą
domo­wych, nie tyl­ko zresz­tą zwie­rząt, ale przy­ro­dy
w ogó­le, to dla współ­cze­sne­go czło­wie­ka abso­lut­ny
prio­ry­tet.

Dobro­stan Natu­ry. Odwa­żę się rzec, że nie ma dziś
szla­chet­niej­szej idei.

Ale do rze­czy, że tak powiem. Posta­ram się w przy­stęp­ny
spo­sób wyja­śnić pań­stwu zacho­wa­nie Teo i Mao, może
zdo­łam pań­stwa, by się tak wyra­zić, nie­co uspokoić.