WYJŚCIE
Tragic Vodka
Game Over
Wushu
Ex
BWV 988
Chanson de geste
Ateleia
Rekord
Nails
Palimpsest
Tata
Dobrostan
Kaspar
Influence
Kane
15%
CEO
Allāhu akbar
Alarm
Homilia
Fuzja
Blender
Chill
FLAC
Don’t Try
Skok
Ivett
Exodus
Kronos
Marina
Patrol
Diagnoza
Destroying Made in Heaven
Patchwork
Buntowszczik
Quapaq hucha
Nasłuch
Spektrum
Escape Room
Apokryf
Odźwierny
Aspekty
Wojtek
Dedalus
Splot
Flow
Airbus
Katakumby
Montaż
Tour de force
Plany
49
Ex libris
Sgraffito
Truck
Black and White
Stream
Peregrynacja
Cul-de-sac
Powrót
CUL-DE-SAC
To powraca.
Wciąż trafiam
do narracyjnego zaułka.
Co w nim takiego niezwykłego?
Jestem człowiekiem
dobrze odżywionym.
Sprawnym.
Wykształconym.
Pojadłem rozumy.
Ufam intuicji.
Lubię siebie, ludzi, życie.
Mam wystarczające środki.
A raz po raz
skręcam w tę ślepą uliczkę.
Która donikąd nie prowadzi.
Z której nie ma wyjścia.
Kilkanaście zdań w marnej grece.
Kilka prostych,
ledwie ociosanych obrazów.
Najkrótszy werset Pisma,
znikomy jak łza
wsiąkająca w piach.
Dwa władcze wykrzyknienia.
Ciche rozgrzeszenie.
Rozwiążcie go i pozwólcie mu chodzić.
Nic więcej.
Jaką to ma wagę?
Jakie to może mieć
znaczenie?
Nie wierzę.
Nie uwierzę.
Inni może tak.
Ale nie ja.
Ja nie.
Nigdy.
Nie w to.
Jak mógłbym uwierzyć
w coś takiego?
W coś tak wydumanego.
Tak wyeksploatowanego.
Martwego.
…
Gdybym kiedyś
jednak uwierzył,
nie uwierzę, że uwierzyłem,
wyprę się swoich myśli,
zaprę się samego siebie.
…
Gdybym uwierzył,
nie wierzcie, przyjaciele moi.
Że
uwierzyłem.