CHATKA

Bury i poczci­wy Kła­po­uchy.
Zwie­rząt­ko od kon­tem­pla­cji
z Ponu­rej Gęstwi­ny.

Któ­re czę­sto gęsto duma i mówi, dla­cze­go,
na co i po co, o tyle, o ile, a cza­sa­mi
samo nie ma poję­cia, o czym roz­my­śla.

To oczy­wi­ste, że się nie­po­koi.
Jest prze­cież tak zim­no.

A chat­ka znik­nę­ła.

I im bar­dziej jej szu­ka,
bym bar­dziej jej nie ma.

To natu­ral­ne, że osio­łek rezy­gnu­je
z ulu­bio­nych roz­wa­żań i idzie
po pomoc do Krzy­sia, któ­ry przez całe
rano sie­dział w domu i podró­żo­wał
do Afry­ki i z powro­tem.

Wciąż pada śnieg, skar­ży się Kła­po­uchy,
i mróz bie­rze.
Jed­nak­że nie mie­li­śmy ostat­nio
trzę­sie­nia zie­mi…

Krzyś z począt­ku nie rozu­mie.
Ale gdy poj­mu­je w koń­cu, że zwie­rząt­ku
jest Zim­no, posta­na­wia pomóc.

Idą razem do Ponu­rej Gęstwi­ny
na Poszu­ki­wa­nia.

Ale chat­ka znaj­du­je się sama.
Jest taka, jak przed­tem, tyl­ko tro­chę
Cie­plej­sza.

Stoi z dru­giej stro­ny Sosno­we­go Lasku.
Pucha­tek i Pro­sia­czek zadba­li o to,
by wiatr ją prze­wiał
w znacz­nie lep­sze miejsce.