WYJŚCIE
Tragic Vodka
Game Over
Wushu
Ex
BWV 988
Chanson de geste
Ateleia
Rekord
Nails
Palimpsest
Tata
Dobrostan
Kaspar
Influence
Kane
15%
CEO
Allāhu akbar
Alarm
Homilia
Fuzja
Blender
Chill
FLAC
Don’t Try
Skok
Ivett
Exodus
Kronos
Marina
Patrol
Diagnoza
Destroying Made in Heaven
Patchwork
Buntowszczik
Quapaq hucha
Nasłuch
Spektrum
Escape Room
Apokryf
Odźwierny
Aspekty
Wojtek
Dedalus
Splot
Flow
Airbus
Katakumby
Montaż
Tour de force
Plany
49
Ex libris
Sgraffito
Truck
Black and White
Stream
Peregrynacja
Cul-de-sac
Powrót
CHANSON DE GESTE
Obraziłem go?
To żart, tak?
Pani chyba nie wie,
z czym my tu mamy do czynienia.
Droga pani, ja nawet nie skomentowałem
jego wypowiedzi, nie zdążyłem,
bo wybiegł z krzykiem.
A powiedział pani, dlaczego
się zaśmiałem?
„Zaśmiałem” to zresztą
za duże słowo, po prostu
uśmiechnąłem się nieznacznie.
Podkreślam: „nieznacznie”.
Śmiechem wybuchałem dawniej.
Teraz już prawie nic
nie robi na mnie wrażenia.
Nic.
Czuję się stary.
Czy orientuje się pani,
że Roland nie walczył z Aztekami,
a wbiegł na wzgórze nie dlatego,
że szukał zasięgu, bo musiał
zadzwonić w róg?
O czym my tu zresztą,
droga pani, mówimy?
Chyba nie do końca się rozumiemy.
Czy pani siebie słyszy?
A badała go pani?
Nie kpiłem z niego
i nie kpię teraz z pani.
Proszę mi nie przerywać.
Nie walczę z panią.
Zwycięstwo w tym, jak zechciała
pani to określić, „pojedynku”,
nie przyniosłoby mi,
droga pani, chluby.
Rozmawiamy.