CEO

Witaj wśród nas.
To zna­czy witaj w pie­kle.
Na samym dnie.

Teraz możesz już być spo­koj­ny.
Niżej nie upad­niesz.

I nie szarp się.
Nawet nie pró­buj.
Stąd nikt jesz­cze nigdy
nie uciekł.

Nie awan­so­wa­łeś.
Otrzy­ma­łeś ska­zu­ją­cy wyrok.

Od teraz będziesz krę­ta­czem.
Oszu­stem, samot­ni­kiem,
nie­ko­cha­nym sza­ta­nem.

Szyb­ko nauczysz się, jak w cią­gu
trzech minut bez zmru­że­nia oka
zwol­nić dzie­wię­ciu­set albo
nawet i dwa tysią­ce pra­cow­ni­ków.

Nauczysz się uda­wać, że bar­dzo,
bar­dzo żału­jesz, że prze­pra­szasz,
bo zro­bi­łeś to w nie­od­po­wied­niej for­mie.
Zatrud­nisz naj­lep­sze­go psy­cho­lo­ga,
by reda­go­wał za cie­bie posty,
ckli­we, pokut­ni­cze, epa­tu­ją­ce empa­tią
komu­ni­ka­ty.

Nie minie wie­le cza­su,
a sta­niesz się bie­gły w sztu­ce wyszy­dza­nia
nie­udacz­ni­ków, lamen­tu­ją­cych nad utra­tą
jedy­ne­go źró­dła utrzy­ma­nia.
Będziesz się popi­sy­wał tą sztu­ką
wśród swo­ich, wśród tobie podob­nych
sza­ta­nów.

Tak ja to widzę.
Sta­ry krę­tacz.
Sta­ry CEO.
Sta­ry diabeł.