BLENDER

Blen­der. Por­tal 
do świa­ta, 
w któ­rym kre­atyw­ność  
nie zna gra­nic.

W któ­rym roz­róż­nie­nie mię­dzy
tech­no­lo­gią a sztu­ką zacie­ra się
do tego stop­nia, że prze­sta­jesz
myśleć w kate­go­riach „narzę­dzia”,
a zaczy­nasz myśleć
w kate­go­riach „bycia”.

Blen­der jest sta­nem umy­słu,
w któ­rym zaczy­nasz widzieć siat­ki
i wierz­choł­ki w rze­czy­wi­sto­ści,
rozu­mieć świat
przez pry­zmat sha­de­rów
i HDRI.

Nagle prze­ko­nu­jesz się,
że „nor­mal map”
to nie tyl­ko mate­ma­ty­ka,
ale esen­cja tek­stu­ry.

Godzi­na­mi wpa­tru­jesz się
w „view­port” i zasta­na­wiasz,
dla­cze­go „bevel” nie dzia­ła tak,
jak powi­nien, zapo­mi­nasz,
czym jest czas, bo liczy się
„ren­der”.

„CTRL+Z” sta­je się zło­tym
klu­czem, gwa­ran­tu­ją­cym bez­piecz­ne
wyj­ście.

Blen­der to filo­zo­fia.
Open sour­ce wol­no­ści.
Magia, czy­sta poten­cjal­ność.
Czy­sta immer­sja.

Spo­sób myśle­nia.

Medy­ta­cja nad for­mą,
mate­rią,
świa­tłem.