BATALIA

W czter­dzie­stym pierw­szym,
w umie­ral­ni numer sie­dem
blo­ku pięt­na­ste­go
mia­ła miej­sce pró­ba
opa­no­wa­nia i upo­ko­rze­nia
roz­go­rącz­ko­wa­ne­go cia­ła
Rot­mi­strza Witol­da
oraz jego nie­pod­le­głe­go ducha.

wal­czy­łem z wsza­mi wię­cej niż
z cho­ro­bą przez trzy dni i dwie noce
wszy były roz­ma­ite i małe
i więk­sze pęka­te podłuż­ne
bia­łe i sza­re od krwi czer­wo­ne
peł­za­ły wszę­dzie o zabi­ja­niu poje­dyn­czo
mowy być nie mogło gnio­tłem całą
dło­nią orga­nizm snu się doma­gał
gło­wa opa­da­ła lecz znów się
dźwi­ga­łem zasnąć to prze­stać
wal­czyć to się na żer oddać
obok mnie leżał star­szy wię­zień
twarz jego pokry­wa­ła sko­ru­pa
wżar­tych w skó­rę wszy róż­nych
kali­brów te dłu­gie godzi­ny w cią­głej
wal­ce z wsza­mi były zda­je mi się
naj­cięż­sze w lagrze

Poszczu­ta na Rot­mi­strza
rze­sza wszy
ponio­sła klę­skę.

Jego cia­ło i duch
pozo­sta­ły tery­to­rium
nie­zdo­by­tym,
nie­pod­le­głym śmier­ci
do zakoń­cze­nia
woj­ny.