WYJŚCIE
Tragic Vodka
Game Over
Wushu
Ex
BWV 988
Chanson de geste
Ateleia
Rekord
Nails
Palimpsest
Tata
Dobrostan
Kaspar
Influence
Kane
15%
CEO
Allāhu akbar
Alarm
Homilia
Fuzja
Blender
Chill
FLAC
Don’t Try
Skok
Ivett
Exodus
Kronos
Marina
Patrol
Diagnoza
Destroying Made in Heaven
Patchwork
Buntowszczik
Quapaq hucha
Nasłuch
Spektrum
Escape Room
Apokryf
Odźwierny
Aspekty
Wojtek
Dedalus
Splot
Flow
Airbus
Katakumby
Montaż
Tour de force
Plany
49
Ex libris
Sgraffito
Truck
Black and White
Stream
Peregrynacja
Cul-de-sac
Powrót
ASPEKTY
Żyjemy razem,
osobno, obok siebie,
każde z nas funkcjonuje
autonomicznie.
Ona tam, ja tu.
Nie możemy mieć przecież
wspólnej pracowni.
Tych samych nawyków.
Snów.
Widujemy się, bo się odwiedzamy.
Z Marsa na Wenus leci się jakieś
pięć, sześć
sekund.
Kilka spojrzeń,
krótka wymiana banałów.
I wystarczy.
Spotkanie efemerycznych kultur.
Fuzja martwiejących języków.
Kontakt zapomnianych cywilizacji.
Trudno skalibrować sowę z kurą.
Zsynchronizować odmienne chronotypy.
Ona w czasie snu jest
niezwykle czujna,
źle znosi chrapanie,
mnie, gdy już odpłynę, nie obudziłby
eksplodujący obok granat.
Lubię, niezależnie od pory roku,
spać przy otwartym oknie,
zawsze jedynie pod cienkim kocem.
Ona wręcz przeciwnie.
W jednym domku stali,
we własnych pokojach mieszkali,
pan egiptolog i pani biolog.
Powolutku dogasali, stygli.
Wolno, wolniutko, wolniuteńko,
chicho, cichutko, cichuteńko.
Gdy odwiedza mnie rano, zimą,
każe natychmiast
zamykać okno.
Dokąd wędrowały aspekty twojej
mrocznej duszy tej nocy,
stary faraonie, przedwcześnie
spoczywający w piramidzie?
Duszy? Jakiej duszy,
wyleniała samico,
któraś się ledwo wyczołgała
spod pierzyny?
Układamy wierszyki.
Droczymy się.
Nareszcie czujemy się zupełnie wolni.
Niczego już nie musimy.
Razem, osobno,
przygotowujemy się do ostatniej
wspólnej eskapady.
W różne zaświaty.
Tam, gdzie trafiają wszyscy.