OTWARCIE

Zaiste, gdy dzień sądu nadej­dzie,
nie o to pytać nas będą, cośmy czy­ta­li,
ani czy­śmy mówi­li gład­ko,
lecz jak żyli­śmy, cośmy czy­ni­li.

*

Czy rodzą się w tobie poważ­ne wąt­pli­wo­ści?
Chciał­byś o coś zapy­tać?

Na pew­no.

Nie spiesz się jed­nak, masz
czas, masz go nawet wię­cej
do namy­słu,
niż potrze­bu­jesz.

Jestem cier­pli­wy.
Pocze­kam.
Jeśli zechcesz,
będę cze­kał
do koń­ca two­je­go życia.

Ale uwa­żaj.

Obyś nie zapy­tał,
czy świat ist­nie­je.
Obyś nie zapy­tał,
czy sam ist­nie­jesz.

Obyś nie zapy­tał, czy
w ogó­le jaki­kol­wiek sąd
nad kim­kol­wiek kie­dy­kol­wiek
się odbę­dzie.

Bo wte­dy możesz usły­szeć T O.

*

Głup­cze, czy nie wiesz, w jakim
celu się naro­dzi­łeś?

Nawet poro­nio­ny płód to wie.

Zważ, jakie nosisz imię.
Czy myślisz, że to przy­pa­dek?

Czy nie zauwa­ży­łeś, co dla cie­bie
robię? Zni­żam się do pozio­mu
czło­wie­ka. Cytu­ję Naśla­do­wa­nie.
Nie sie­bie, lecz sło­wa słu­gi mego,
Mądre­go Toma­sza.
Bo chcę jakoś roz­sz­czel­nić two­je
her­me­tycz­ne ser­ce.

Zada­łeś nie­mą­dre pyta­nie.
Na któ­re odpo­wiem pyta­niem
mądrym, reto­rycz­nym
i posta­wię spra­wę otwar­cie.

Jesteś napraw­dę głu­pi,
czy tyl­ko uda­jesz głu­pie­go,
bo chcesz się wykpić
od odpo­wie­dzial­no­ści?

Choć­by nawet nie było mnie, świa­ta,
ty
jesteś i jakiś sąd osta­tecz­ny nad tobą
prę­dzej czy póź­niej się odbę­dzie.

Nie uciek­niesz.
Zosta­niesz osą­dzo­ny.

I zba­wio­ny.
Albo potę­pio­ny.

*

Uwa­żaj, o co pytasz.
Bo powiem ci T O.
I z T Y M cię zostawię.