POWRÓT
Droga
Posłańcy
Ofiarowanie
Pando
In utero
Narada
Kurru
Chatka
Ojciec
Batalia
Komunikat
Niby
Lód
Matka
Noah
WTC
Vianney
Blanche
Jacques
Ted
Iwao
Kwestia
Magda
Hermann
Invocatio
Echo
Echa
Zwrot
Konfrontacja
Koniec
Full
Trójpodział
Paradoks
Maski
Zuzanna
Siostrzyczki
Operacja
Zjednoczenie
Ramy
Sztuka
Sklepienie
Podłoże
Głębia
Monstrum
Mowa
Otwarcie
Sytuacja
Preludia
Turbulencje
Szmer
Maruta
Hibakusha
Rada
Nekropolis
Dziewczynka
Epitafia
Sekcja
Oponentka
Dar
Brzeg
OJCIEC
Noc.
Czterdziesty czwarty.
Zdychająca bestia
wpada w morderczy szał.
Elie Wiesel przybywa
z całą rodziną do Auschwitz.
Ile masz lat, dzieciaku?
Piętnaście.
Nie; osiemnaście.
A ty?
Pięćdziesiąt.
Nie; czterdzieści.
Ale…
Słyszycie, idioci? Osiemnaście i czterdzieści.
Ogień.
Dym.
Grób wykopany w powietrzu.
Ogromny jak niebo.
W nim się nie leży ciasno.
Monokl.
Batuta.
Mengele dyryguje
rozładunkiem.
Selekcja.
Mężczyźni na lewo! Kobiety na prawo!
Noc.
Doły spaleniskowe.
Większy i mniejszy.
Płomienie buchające z dziur w ziemi.
Pod mniejszą podjeżdża ciężarówka.
Zrzuca ładunek. Niemowlęta. Żywe.
Do tej większej wpycha się dorosłych.
Elie traci wszystko.
Umiera matka. Pięknowłosa Cypora.
Wiara w Boga. Sam Bóg. Bóg Ojciec.
Świat kona w komorze, na szubienicy.
W drgawkach.
Dogorywa z wywieszonym językiem.
Elie nie wie, który kierunek
jest dobry. A który zły.
Dryfuje w ludzkim dymie,
w toksycznym planktonie kości i tkanek,
w trupiej, duszącej zawiesinie.
Jego dłoń zaciska się na ręce ojca.
Nie stracić go.
Uczepiony tej myśli, zanurzony w lawie
zwłok, niesiony nie wiadomo dokąd,
pewnie do krematorium,
czuje nagle radość.
Ojciec płacze.
Jego czoło pokrywa zimny pot.
Oczy gasną.
Noc.
Ale on jest. Blisko.
Ojciec jest blisko.
Ten ziemski.
Rodzony.
Mój.
Tato.