FLOW

Ale, kur­wa, moc­na bachant­ka.
W chuj katartyczna.

Jak­by krę­go­słup.
Jak­byś wyczu­wał
pod pal­ca­mi
kości osła­nia­ją­ce
rdzeń.

na spo­tka­nie z tajem­ni­cą odej­ścia
nikt nigdy nie był nie jest nie będzie
gotów

I uda­ją, że jed­nak,
mimo wszyst­ko, coś
zna­czą.

On nawet powie­dział, do cze­go to wyko­rzy­sta.
Uprze­dził nas, no tak, a my się zgo­dzi­li­śmy,
dla­te­go sądzę, że jednak… 

Jakiś bła­żen­ny
zawsze się znajdzie.

O B I A A A D!

Czy odwa­żysz się umrzeć dla mnie?
Zstą­pić do otchła­ni i powró­cić?
Przy­jąć cię­żar naj­mrocz­niej­szej wiedzy?

A co jest w tym domu?
Tam ktoś jest?

Sza­chu­je­my wszyst­kich poten­cjal­nych wro­gów.
Daje­my mata jesz­cze przed roz­po­czę­ciem
gry. Tour de for­ce. Oto kwin­te­sen­cja sztuki.

D Ł U G O — M A M — J E S Z C Z E — C Z E K A Ć?!
S T O — R A Z Y — J U Ż — W O Ł A Ł A M!

I D Ę…! — Z A R A Z — I D Ę!

Gdy­bym kie­dyś
jed­nak uwie­rzył,
nie uwie­rzę, że uwie­rzy­łem,
wyprę się swo­ich myśli,
zaprę się same­go siebie.

Argos nie jest zwie­rzę­ciem,
zdy­cha­ją­cym na grec­kiej zie­mi.
Nie jest pogań­skim psem.

R U S Z Y S Z — S I Ę — W R E S Z C I E — C Z Y — N I E?!





Boże. O Boże…

T A K — C Z Y — N I E?!