SPEKTRUM

opisz
sie­bie
tak sie­bie



nagi



nagi ran­ny

oblę­żo­ny
zaszczu­ty

w kącie

zapę­dzo­ny

spa­ra­li­żo­wa­ny
przez met­ki
szorst­kie fak­tu­ry
o
przez szwy

każ­dy guzik
każ­da nit­ka
gra fał­szy­wie
nie­zno­śne melo­die

mają roz­stro­jo­ne
instru­men­ty
każ­dy swój
wła­sny inny



czło­wiek byt
roz­sz­cze­pio­ny
przez
obiek­ty
lep­kie zapa­chy
róż­ne impul­sy

co
doty­ka
zamra­ża
to

tam

te muśnię­cia
burzą mia­sta



nie widać
koń­ca
mówie­nia

użą­dle­nia
słów tak
krą­żą­cych

umy­ka­ją
jak mysz­ki
mró­wecz­ki

wydo­by­te
prze­cię­te
dżdżow­ni­ce

wiją się
skrę­ca­ją
tak szyb­ko

czuć mokrą
zie­mię
tak wyraź­nie

odra­ża­ją­ce



czuć
zanie­po­ko­je­nie

to strasz­ne



gdy­byś

nie



nie widać
koń­ca
szu­ka­nia

uko­je­nia
w syme­trii
struk­tu­ry



roz­war­ty
obna­żo­ny

na wskroś
prze­szy­ty



nagi