POD

Pod­nieś gło­wę,
gdy jesteś pod czy­imś butem.

Nieś wyso­ko
świe­cą­cą roz­gwiaz­dę,
pul­su­ją­cą per­łę,
neu­ro­no­wą bogi­nię,
zma­gaj się z hura­ga­no­wym wia­trem,
z nisz­czą­cym żywio­łem.

Nie skre­ślaj sie­bie,
nie schodź bez wal­ki
pod zie­mię.

Masz pod ręką róż­ne tali­zma­ny,
modli­twy.

Na wycią­gnię­cie ręki
przy­chyl­nie pola­tu­ją­ce anio­ły.

Two­je wła­sne dło­nie
mogą być ci pomoc­ne.

Nie kop wła­sne­go gro­bu,
nie daj się przy­sy­pać jało­wym pia­skiem,
nie pozwól dep­tać oso­by.

Ocal isto­tę.

Nawet, jeśli nie masz
wyso­kie­go mnie­ma­nia
o samym sobie.

I nie­omal godzisz się
z cięż­kim, nad­czło­wie­czym butem,
pod któ­rym, tra­cąc oddech,
giniesz.