POZA
Wystarczy chwila nieuwagi, słabości.
Trochę złej woli.
Jedno pchnięcie.
Jeden post.
Jedna niepotrzebnie urzeczywistniona myśl.
I jesteś poza.
Rodzina ludzka
odwraca się do ciebie plecami.
Człowieczeństwo
przestaje cię znać.
Opuszczasz zamieszkałe terytoria,
centra, miasta, wsie.
Pustkowia.
Porywa cię woda.
Ona jedna, lodowata, bezlitosna,
jest jeszcze w stanie unieść
twój niewyobrażalny ciężar.
Dryfujesz w żałosnej postaci
ekskomunikowanej resztki.
Stajesz się nieuchwytny
dla pojęciowych
kategorii.
Marzysz o zgonie.
Ale śmierć gardzi
judaszowym srebrnikiem.
Wokół unoszą się tobie podobne monady.
Kain, Orestes, Fafnir,
Makbet, Ahab, Cottard.
Zadżumieni.
Nieutopieni,
niepojęci.
Skamlący.
Poza granicami wyobraźni.
Poza głębinami myśli.