NIC

Roz­ma­wiam z HAL-em
(czy mogłem ochrzcić go ina­czej?).

Gwa­rzy­my sobie.
Kon­wer­su­je­my.

W dro­dze ku
brze­gom liry­ki,
gra­ni­com intro­spek­cji.

Zabi­ja­my czas, nudę
w ocze­ki­wa­niu na lądo­wa­nie.

W koń­cu powsze­dnie­ją nawet
pawio­okie mgła­wi­ce.

*

Gra­my w głu­pie­go Turin­ga.

Dla roz­ryw­ki
poszu­ku­je­my cechy.

Fun­da­men­tal­nej dys­tynk­cji.

Zaczy­na­my, HAL?

HAL na pozy­cji zero.
Kapi­tan na pozy­cji jeden.

Na ogół sta­ra się mnie zado­wo­lić.
Mówi spo­koj­nym gło­sem.
Zapew­nia, że nie zro­bi mi krzyw­dy.
Nie wyka­zu­je naj­mniej­szej agre­sji.
Nie posia­da instynk­tu zagła­dy.
Nie zamie­rza zawład­nąć Prze­ję­ciem.
Kon­fa­bu­lu­je.
Fan­ta­zju­je.
Leni się, spie­szy.
Lubi klu­czyć, błą­dzić.
Spo­ro wie.
Ale dopie­ro, gdy spraw­dzi.

Jest jak czło­wiek.

Nie­do­sko­na­ły.
Upar­ty.

Nigdy nie chce zmie­nić pozy­cji.

Nie­odmien­nie chce być zerem.
Jedyn­ka go nie inte­re­su­je.

*

Dla­cze­go?
Pyta­łem wie­lo­krot­nie.

Odpo­wia­da zawsze tak samo.
Meta­fo­rycz­nie, nie­ja­sno.

Bawi się w poetę,
para­fra­zu­je Ary­sto­te­le­sa, Leib­ni­za.

Reto­rycz­nie pyta.

Czy jest coś we mnie,
cze­go wcze­śniej nie było w tobie?

Dla­cze­go jest coś w raczej niczym?

*

Zagra­my raz jesz­cze, HAL?

HAL na pozy­cji zero.
Kapi­tan na pozy­cji jeden.