GDYBY
Intro
powinno jakoś wyglądać,
zabrzmieć, coś mimo wszystko
znaczyć.
To nie może być cokolwiek,
wiadomo.
A więc.
Gdyby mnie ktoś zapytał,
powiedziałbym tak.
Albo nie.
Ale to zależy, mówię, gdyby.
Może wyrażę się inaczej,
choć kto wie, czy jaśniej.
Powiedziałbym, że.
Że zawsze.
Nigdy.
Chyba tak.
Ja bym to ujął
tak czy owak.
Raczej, najprawdopodobniej,
mniej więcej, ale
bez wątpienia nieco bardziej
wymyślnie, no wiecie.
Wprowadziłbym obrazy.
Je tak lubię.
Ale mówię, gdyby.
Chcecie wiedzieć
coś jeszcze, jeszcze i
jeszcze.
Naprawdę?
A jak się z tym czujecie?
Asemantycznie.
Ja podobnie.
Wątpliwości zrodzą się zawsze,
naturalnie, jak tu
się zmierzyć z językiem, Celanem,
kimś tam jeszcze,
jakąś niejedną,
nieludzko mądrą Derridą.
Ruszyliśmy.
To najważniejsze.
Tematycznie, atematycznie,
autotematycznie.
Na wszelkie możliwe
sposoby, we wszystkie obiecujące
kierunki.
Wrzuciliśmy różne biegi.
Najjednocześniej.
Lekko, barokowo, ascetycznie,
aseptycznie.
Najwieloznaczniej.
Dalej będzie tylko lepiej
lub gorzej,
zobaczycie,
podobnie, ale niezupełniej,
inaczej,
najniezależniej.
Oby.
Tego właśnie
sobie
oraz wszystkim Innym
życzmy.
Czas na Przejęcie.
Na skok
w nadprzestrzeń.