PRZEJŚCIE
Pierwszy
Ostatni
Poeta
Stary wazon
Prośba
Wyznanie
Kuchnia
Baśń o młynkach
Ulica
Wspomnienie z Lipska
Katalog
Opowieść orientalna
Piosenka wiosenna
W parku
Oceanarium
Psy i koty
Studium
Bird
Babcia
Helena
Antybożec
Baśń dla Irminy
Porównanie homeryckie
Zstąpujący robotnicy
Który idziesz
Rano
Pojmowanie
L.A.Woman
Poszukiwania
Chwile
Galeria
Grafiki Gielniaka
Dialog
Nazca
Vivian
Lois
Anons
Dziennik pokładowy
SMS
RPG
Cykl
Pejzaż
Raport
Jest
Ekonomia humanistyki
Tlen
Manuskrypt
Casus extremus
Przedmioty
Płaskoziemcy
Wykład
Ono
Nie ma
Psalm buntowniczy
List
Style odbioru
Wiedz
Nic więcej
Mów do nas
Przejęcie
NIC WIĘCEJ
Na chodniku przy więziennym murze
leży czarny martwy ptak.
Niebo uboższe
o trzepot jego skrzydeł
chłonie zapach świeżo skoszonej trawy.
W oddali grzmią elektryczne pociągi.
Kobiety dźwigają krople potu,
mężczyźni dźwigają spojrzenia kobiet,
dzieci wracające z plaży dźwigają
wyłowione z dna jeziora płaskie kamienie.
Już późno.
Samotnie stygnie zasypiająca gwiazda.
Czerwone przęsła chmur.
Efemeryczny most nocy.
W stronę mojego pokoju wolno kroczy
ożywczy sen o Machu Picchu.
To wszystko.
Tyle tylko może zaoferować lipiec.
Przepaść,
cień krzyku,
prawdziwie niewyrażalne,
banalne zdarzenia,
niewiele znaczące fakty,
rezygnację,
zmęczenie,
efektowny spektakl przejścia,
zapowiedź trenu,
inkaskie powietrze snu
po udręce dnia.
To wszystko.
Tylko tyle.
Nic więcej.