PRZEJŚCIE
Pierwszy
Ostatni
Poeta
Stary wazon
Prośba
Wyznanie
Kuchnia
Baśń o młynkach
Ulica
Wspomnienie z Lipska
Katalog
Opowieść orientalna
Piosenka wiosenna
W parku
Oceanarium
Psy i koty
Studium
Bird
Babcia
Helena
Antybożec
Baśń dla Irminy
Porównanie homeryckie
Zstąpujący robotnicy
Który idziesz
Rano
Pojmowanie
L.A.Woman
Poszukiwania
Chwile
Galeria
Grafiki Gielniaka
Dialog
Nazca
Vivian
Lois
Anons
Dziennik pokładowy
SMS
RPG
Cykl
Pejzaż
Raport
Jest
Ekonomia humanistyki
Tlen
Manuskrypt
Casus extremus
Przedmioty
Płaskoziemcy
Wykład
Ono
Nie ma
Psalm buntowniczy
List
Style odbioru
Wiedz
Nic więcej
Mów do nas
Przejęcie
TLEN
Molekuły absorbują fotony, elektrony
wjeżdżają z prędkością światła na
najwyższe piętra, doskonale świadome celu
ekscytony peregrynują po idealnych trajektoriach
przez antenowe kompleksy,
w centrach chemicznego dowodzenia akceptory
wchłaniają ładunki, to
inicjuje transportowe łańcuchy,
karawany elementarnych cząstek tworzą
protonowe gradienty, skutkiem energetycznych
syntez jest życiodajny produkt uboczny.
Można by pomyśleć,
Epistemologiczna Arkadia.
Nic, tylko siąść, zaczerpnąć
lekko skażonego powietrza
i rozsmakować się w mechanice stylu,
kosztować przenośnie, z lubością
konsumować neologizmy,
delektować się zdobyczami.
Na przeszkodzie stoi jednak
permanentna kwantowa koherencja,
nieodgadniona optymalizacja,
ultrazłożoność struktury,
niedocieczona natura ewolucji.
Pulsująca nieustannie, beztlenowa pustka,
irytująca, śmiercionośna próżnia,
zaczajona nieodmiennie
pod każdym tlenodajnym liściem.
Pomyśleć więc można,
co się chce, ale powiedzieć
wypada jedynie to, co zawsze.