PRZEJŚCIE
Pierwszy
Ostatni
Poeta
Stary wazon
Prośba
Wyznanie
Kuchnia
Baśń o młynkach
Ulica
Wspomnienie z Lipska
Katalog
Opowieść orientalna
Piosenka wiosenna
W parku
Oceanarium
Psy i koty
Studium
Bird
Babcia
Helena
Antybożec
Baśń dla Irminy
Porównanie homeryckie
Zstąpujący robotnicy
Który idziesz
Rano
Pojmowanie
L.A.Woman
Poszukiwania
Chwile
Galeria
Grafiki Gielniaka
Dialog
Nazca
Vivian
Lois
Anons
Dziennik pokładowy
SMS
RPG
Cykl
Pejzaż
Raport
Jest
Ekonomia humanistyki
Tlen
Manuskrypt
Casus extremus
Przedmioty
Płaskoziemcy
Wykład
Ono
Nie ma
Psalm buntowniczy
List
Style odbioru
Wiedz
Nic więcej
Mów do nas
Przejęcie
PORÓWNANIE HOMERYCKIE
I tak jak lubiący delicje Turcy, którzy obstąpili drżącą Bułgarkę
z dzieckiem na ręku, zaczęli wesołą zabawę, pieszczą
dziecko, błaznują, w końcu udało im się: niemowlę się śmieje;
w tej chwili Turek przysuwa do twarzyczki lufę rewolweru,
dzieciak pieje radośnie, wyciąga rączki po rewolwer, i wówczas
artysta spuszcza kurek i roztrzaskuje niemowlęciu główkę –
tak ciemne jakieś siły, okrutni jacyś bogowie
(bo przecież nie Ty, Panie?), pastwią się nad trzynastoletnią
Agnieszką, której pięć lat temu piorun skasował pamięć,
której dwa lata temu zmarła starsza siostra,
której ojciec kilka tygodni temu miał wypadek samochodowy,
cud, że przeżył, ale nie wiadomo jeszcze, czy będzie chodził,
która niedawno była taka szczęśliwa, bo tata niedługo może
wyjdzie już ze szpitala, ale dziś jest bardzo smutna,
bo dowiedziała się wczoraj, że jej matka ma raka piersi,
której najlepszymi przyjaciółmi są dwa kudłate psy,
ależ igrają, ależ się bawią, mówię wam, istny majstersztyk.