KUCHNA

Kuch­nia – tu się je ziem­nia­ki, pije kom­pot.
Tu się czy­ta wier­sze
mło­de­go, nie­na­sy­co­ne­go Rimbauda.

Anno, Anno, poślę
mój głód na two­im ośle.

Tu się roz­my­śla nad Wiel­kim żar­ciem
Ucztą Babet­te.

Tu – bo nie moż­na gdzie indziej – się pisze
(kom­pu­ter oso­bi­sty pra­cu­ją­cy w kuch­ni
odży­wia się parą i prą­dem).

W skarb­cu sma­ków,
we wnę­trzu spo­żyw­czej pira­mi­dy Che­op­sa,
w gro­bow­cu zmu­mi­fi­ko­wa­nych warzyw,
w wiel­kiej kom­na­cie woni.

Tu się sie­dzi na nie­wy­god­nym krze­śle
i powo­li tra­wi nie­cie­ka­wy widok za oknem.

Tu się sło­wa zamie­nia w wyszu­ka­ne przy­pra­wy.

Tu się twar­dy dysk
kar­mi metaforami.